Ten rozdział dedykuję, mojej najlepszej przyjaciółce, która pomaga mi we wszystkim. Ociera łzy, daję porządnego kopa, wspiera, pomaga. Cieszę się, że ją mam, bo bez niej świat z mojej perspektywy nie wydawałby się tak wesoły, jaki jest, kiedy spędzam z nią czas.
,,Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas,kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać"
-Antonie de Saint-Expery.
______________________________________________________________________
Marcie.
Moje oczy były już zmęczone walką z rażącymi promieniami słońca, przebijającymi się przez zasłony, więc je otworzyłam. Moje powieki były ociężałe, a ciało jakby zmęczone po nocy. Rzuciłam spojrzeniem na mój pokój. Jak zawsze był syf. Porozrzucane ubrania moje i Sam'a. Właśnie, Sam'a już powinno tu nie być. Przecież on o 9 ma być w pracy. To o co chodzi? Zanim jeszcze odwróciłam się by sprawdzić czy on jeszcze koło mnie leży, poczułam smród. Od razu rozpoznałam dym papierosowy. Odwróciłam się i ujrzałam Sam'a, leżącego i do połowy przykrytego kołdrą. W ręku trzymał papierosa. Zwykle nie pozwalał mi wąchać dymu papierosowego. Twierdził nawet że wąchanie dymu może mnie uzależnić. Więc o co chodzi? Popatrzyłam na niego, marszcząc czoło. Ale on, jakby w ogóle nie zauważył że na niego patrzę. Patrzył tylko na dym, który wypuszczał z ust. Patrzył na ten dym, jakby było to coś naprawdę bardzo interesującego.
Odchrząknęłam, by wreszcie zwrócić na siebie jego uwagę. Udało mi się. Oderwał wzrok od swojego dymu i spojrzał na mnie. W jego oczach zobaczyłam zdziwienie. To trochę dziwne, bo on w moich za pewne też.
-Wstałaś już?
- Tak. Nie powinieneś był być w pracy?- zapytałam.
- Dziś mam wolne. Może się gdzieś wybierzemy?
- Hm... jasne, czemu nie? Ale, myślałam że nie chcesz się ze mną pokazywać..
- To nie o to chodzi - wymigał się. - Wiesz przecież, że gdyby ludzie zobaczyli nas razem, zaczęli by gadać.
- Tak, ale...
- Nie. Nie ma żadnego ale. Dziś pójdziemy razem do klubu Create Nightclub, co ty na to?
- Okej. Nie ma sprawy, o której?
- O siódmej, zaczyna się koncert fajnego zespołu. Będzie trwał gdzieś do drugiej w nocy licząc przerwy. Może być?
- Tak, jasne.
- No dobra mała. Jest już 10.02 muszę już iść. Wiesz pozałatwiać jakieś sprawy, zarezerwować miejsca i kupić bilety.
- Ooo. Czyli nie zostaniesz jeszcze na chwilę? -zapytałam z flirciarskim uśmiechem, równocześnie gładząc swoje odsłonięte udo, rąbkiem kołdry.
Sam spojrzał mi w oczy. Widać było, że podnieciłam go moim zachowaniem, ale widać było również w jego oczach to, że śpieszy mu się. Nie miał pojęcia co zrobić. Lubiłam kiedy był zakłopotany i rozdarty. Wyglądał wtedy na takiego słabego. Mimo że był twardzielem, gdy go prowokowałam, nie potrafił postawić na swoim. Lubiłam być górą.
- Nie wybaczę Ci - mrukną w moje ramię. To nie była groźba.
- Ale czego? - udałam głupią nadal z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Nie udawaj. - Wymruczał mi w szyję. - Zapłacisz mi za to, ale wieczorem...
- To groźba? - zaśmiałam się.
- A idź ty - zaśmiał się i zszedł ze mnie.
Usiadł na łóżku, a ja podniosłam się na łokciach, przykrywając kołdrą swoje nagie ciało. Uśmiechnęłam się do niego, on również odwzajemnił się swoim uśmiechem który lubiłam najbardziej.
Teraz, jak tak na niego patrzyłam, nie mogłam uwierzyć że chodź przez chwilę pomyślałam będąc z nim, że zdradzam Brad'a. Brad'a, prawie nie znałam. Ja i Brad, znamy się jakieś trzy dni. Z Sam'em, znam się o wiele dłużej, więc czemu wczoraj pomyślałam, że idąc z Sam'em do łóżka, zdradzam Brad'a? Nie wiem, ale mam nadzieję, że nigdy się to więcej nie powtórzy.
- Idę się umyć i ubrać - powiedział, nachylając się, po swoje ubranie które leżało na podłodze.
- Masz zapasową bieliznę? - zapytałam/
- Tak, wsadzałem do plecaka.
- Okej, przyjemnej kąpieli Ci życzę. - Uśmiechnęłam się do niego, a on wszedł do mojej łazienki. Słyszałam jak otwiera zawór z wodą i się nią opukuję.
Postanowiłam wstać i trochę ogarnąć w tym pokoju.
Wstałam i założyłam bieliznę. Weszłam do garderoby i znalazłam starą, jeszcze babci, koszulkę z napisem "It Is My Life and It Is'nt your problem". Szczerze, to nie miałam bladego pojęcia, skąd moja babcia wzięła taką koszulkę, ale gdy ją zobaczyła u niej w szafie, musiałam ją mieć. Więc dostałam ją na gwiazdkę dwa lata temu. Koszulka ta, jest na mnie o co najmniej dwa rozmiary za duża. Ja noszę S, a ona ma chyba XL, rozmiar męski. Fakt, że była niska, sprawiał że ta koszulka była mi do ud. Więc nie musiałam zakładać spodenek.
Wróciłam do pokoju i zaczęłam zbierać brudne ciuchy do prania. O! Od razu czyściej. Potem, gdy Sam już pójdzie, umyję sobie okna i pozmywam kurze, oraz poodkurzam. Pewnie się dziwicie, dlaczego sama sobie sprzątam w pokoju. Otóż kiedy zaczęłam spotykać się wieczorami z Sam'em, uznałam że nie warto ryzykować, by sprzątaczka znalazła coś, co nie powinna znaleźć, np.: kondom. Więc od półtorej roku, sprzątam sama. Tęsknię za codziennie pościelonym łóżkiem, umytymi oknami i startymi kurzami. Wtedy szłam na cały dzień na miasto z kumpelami, a teraz nie raz zajmuje mi cały dzień na ogarnięcie tego syfu. Czasami tego żałuję, ale w większości się tym nie przejmuję.
Gdy Sam skończył kąpiel, ja skończyłam już ogarniać ten syf. Pożegnaliśmy się namiętnym pocałunkiem, a potem on wyszedł oknem z mojego domu.
Po południu przyjechał mój tata, przywitałam się z nim, po uśmiechałam poudawałam że słucham jego "ciekawych" opowieści z podróży i zjadłam z rodzicami obiad. Mama oczywiście robiła maślane oczy do taty, udając że go nie zdradza. Po obiedzie, tata rozpakował walizki i dał nam małe upominki z Włoch. Ja dostałam od taty naprawdę śliczny naszyjnik, a mama pierścionek. Po wszystkim poszłam do swojego pokoju, posprzątałam zostawiając go w nienagannej czystości.
***********************************************************************************
Przepraszam za dość spore opóźnienie, ale nie miałam weny.
Dziękuję, każdemu kto tu zagląda. Jest was już prawie 1000!
Liczę na wasze komentarze, które za każdym razem pomagają mi pisać dalej.
Czytasz?!- KOMENTUJ!!!
~Jane
Rozdział zajebisty po prostu ekstra. Co będzie dalej ? Pisz szybko :D
OdpowiedzUsuńOSZ LUDZIE, PADŁAM I NIE WSTAJĘ!!!!!!!!! A wiesz jak byłoby najlepiej? Gdyby na przykład taki Sam niechcący wleciał pod koła pociągu...nie żebym ja coś sugerowała ;) ale nie lubię tego gościa. Pomyśl nad tym :D
OdpowiedzUsuń