Dryfowałam w krainie snu, kiedy mój budzik zaczął grać Enter Sandman.
No tak. Punkt 7 był mega fajny.
Wstałam z łóżka i popatrzyłam na siebie. Miałam na sobie wczorajsze ciuchy tylko nie miałam swoich butów na stopach, ciekawe gdzie były? No trudno pomyślałam. Weszłam do mojej garderoby i z półek zdjęłam kolejno różową koszulkę, szare dresy i vansy. Tych ciuchów akurat nie musiałam ukrywać przed mamą, bo kupiłam ją będąc z nią na zakupach. Oczywiście coś mruczała, ale miałam to w głębokim poważaniu. Nie ubrałam ciuchów na siebie, ale tylko je trzymałam bo na początku chciałam się umyć.
Weszłam do mojej łazienki i sprawdziłam godzinę, była 7:07. Rozebrałam się, rozpuściłam moje długie prawie do pasa włosy i weszłam pod prysznic. Co prawda, gdy nie było mamy zawsze brałam kąpiel w jej wielkiej wannie, ale dziś nie miałam na to ochoty. Wyszorowałam paznokcie, umyłam włosy moim arbuzowym szamponem i umyłam ciało waniliowym płynem pod prysznic. Gdy zakończyłam prysznic wyszłam z kabiny i okręciłam ciało ręcznikiem. Spojrzałam powtórnie, na zegarek. Niewiele czasu upłynęło. Porządnie wytarłam się ręcznikiem, włosy najpierw zawinęłam w ręcznik, a potem wysuszyłam suszarką. Ubrałam się w wcześniej przygotowane ciuchy, plus świeżą bieliznę. Wtarłam jeszcze kilka specyfików we włosy i w ręce.
Schodząc po schodach na dół, zdałam sobie sprawę, że chciałabym zmienić coś w swoim wyglądzie. Może fryzurę? Albo schudnąć? Hmm... Doszłam do kuchni i stanęłam przed lodówką. Otworzyłam drzwi i wyciągnęłam truskawkowy jogurt. Otworzyłam i zjadłam moje "śniadanie". Gdy byłam wreszcie gotowa psychicznie wkroczyłam do salonu. Nie było aż tak źle, jak sądziłam. Moi przyjaciele trochę tu ogarnęli jak wychodzili i dobrze. Jedne co musiałam zrobić to poodkurzać i zetrzeć kurze. Popatrzyłam na zegarek i zdziwiłam się tym, że była dopiero 8. Zeszłam po schodkach do pralni po odkurzacz i przy okazji sprawdziłam wiadomości. Może dostałam jakiegoś SMS'a? Kto wie? O! I jest. Wiadomość od Darcy: "Siemano, śpioszku. Żebyś się nie martwiła to klucz zostawiliśmy w skrzynce na listy". Aha! No przecież ja miałam zamknąć dom. Szybko wróciłam na górę i poodkurzałam.
8:10
Jezu, co ja będę robić do tej 9?
Weszłam z domu przez garaż, gdzie zaparkowane było moje BMW. Wyszłam na podwórko i pogoda była wprost idealna! Słońce świeci, jest delikatny wietrzyk, wprost idealnie. Podeszłam do bramy i ze skrzynki na listy wyjęłam klucz do domu. była do niego przyczepiona karteczka z notesu. Był na niej jakiś numer i podpis "Brad". O jejku! On zostawił numer! Nie wiem czemu, ale poczułam że płoną mi policzki. Wróciłam do domu cała w skowronkach.
Napisałam do Caroline, czy się dziś spotkamy, odpowiedziała po dłuższym czasie "Sorry, ale nie pamiętasz że mam dziś sesję? Do 19 jestem w studio". No tak, zapomniałam że Caroline jest modelką. Moja przyjaciółka jest najszczuplejsza z naszej trójki. Kiedyś, po tym jak zerwał z nią chłopak, jej prawdziwa miłość, tylko dlatego że jego koledzy śmieją się z niego dlatego że chodzi z grubą świnią, zaczęła się głodzić. Jedyne co jadła to owoce, ale kiedy uznała że to za dużo piła tylko wodę hektolitrami. Potem popadła w bulimię i tak w wieku 19 lat ważyła 34 kg. Całe szczęście udało jej się z tego wyjść. Ja, Darcy, lekarze i psycholog jej pomogliśmy. Ale i tak teraz waży bardzo mało. Ma 21 lat a waży 49 kilo, oczywiście teraz bardzo dużo je, ale i tak nie bardzo tyje. Dlatego jest teraz modelką, pozuje do zdjęć w różnych magazynach, dostała również propozycję do nagiej sesji dla Playboy'a, ale się nie zgodziła. Stwierdziła wtedy że nie będzie się rozbierać dla jakiś napalonych starych dziadków.
Poszukałam mojej babci gdy dotarłam do kuchni. W jej pokoju jej nie było, poszła do salonu, pralni, jeszcze raz sprawdziłam w kuchni, ale jej nie było. O kurde! Ciekawe czy przyjmują zgłoszenia na policji. Pełna strachu o moją ukochaną babcię wbiegła do ogrodu.
Uf! Była tam. Siedziała na leżaku. Miała na sobie delikatnie różową spódnicę do kostek, białe klapki, miętowy sweterek i mały pleciony kapelusz. Jej siwe włosy były rozpuszczone, a loczki poplątały się ze sobą. Wyglądała bardzo ładnie. Miała też delikatny makijaż, ale prawie bym go ie zauważyła gdyby nie to że delikatnie wszyła za linię warg swoją szminką. Podeszłam do niej i usiadłam na leżaku który znajdował się koło jej.
- Cześć babciu. - Babcia chyba mnie nie usłyszała, że przyszłam, bo delikatnie drgnęła gdy usłyszała mój głos.
- Dzień dobry wnusiu- powiedziała i odwróciła głowę w moją stronę. - Dobrze się wczoraj bawiliście?
- Tak, było świetnie. Mama wróci za 5 minut. Jakie masz plany na dziś?
- Chyba pójdę pomóc Dave'owi w ogrodzie. Widzę że jest dziś chyba w nie humorze to trochę mu pomogę.
- Okej, jak mama przyjedzie to Mary poda śniadanie. Mam nadzieję że zjesz z nami?
- Chyba tak. Postaram się, ale wiesz że jak patrzę na twoją mamę to mi się nie dobrze robi?
- Babciu...
- No co? Twoja mama potrafi być odrażająca.
- No, to fakt.- Zgodziłam się ze staruszkom.
Poczułam wibrację w kieszeni dresów i nagle usłyszałam charakterystyczną piosnkę dla rock'owej grupy AC/DC Back In Black. Spojrzałam na wyświetlacz. Numer nie znany.
******************************************************************************************
Rozdział 5!
Liczę, że ten rozdział podobał wam się równie bardzo jak poprzedni.
Jak myślicie, kto zadzwonił do Marcie?
Tak jak ostatnio, liczę na kilka komentarzy.
Mam nadzieję że nie sądzicie że jest krótki.
Pozdrowionka ! xoxo
~Jane
OMGOMGOMGOMGOMG!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńNie dość że Metallica to jeszcze moje ukochane AC/DC! Kobieto ty to wiesz jak dobrać playlistę tak żeby mi się gęba cieszyła ^^
Kto zadzwonił?? Mam zgadywać? Lepiej nie, bo jestem w tym kiepska >.< No dobra, a co u ciebie? :D