Wyświetlenia

sobota, 8 czerwca 2013

Rozdział 6

  Brad.

 Trzymałem telefon przy uchu, a drugą przytrzymywałem swoją gitarę przy biodrze. Miałem nadzieję że szybko odbierze, ponieważ przerwa na próbie według Mike'a, powinna trwać krótko byśmy "nie wypadli z rytmu". Miałem jeszcze chyba 3 minuty, więc musiałem się streszczać.
 Słyszałem już w słuchawce jej piosenkę na czekanie. Było to AC/DC Highway to Hell. Jeszcze trochę, a zacząłbym grać na gitarze to co grał Angus Young. Na całe szczęście się powstrzymałem i cierpliwie czekałem aż odbierze. Był już drugi dzwonek, pomyślałem że może się bać odebrać, bo chyba jeszcze nie zdążyła zapisać mojego numeru, albo po prostu nie słyszy że dzwonie.
 W końcu usłyszałem jak dzwonek cichnie i telefon został odebrany.
 - Halo? -zapytała.
 - Cześć Marcie. Tu Brad.
 - O, taaak. Cześć Brad, co słychać?
 - W porządku, chciałem zapytać, czy może nie chciałabyś się potem gdzieś przejść? Może do kina albo na plaże.
 Chwilę się zastanawiała.
 - Potem, czyli kiedy?
 - Wiesz... ja kończę pracę gdzieś tak o 15, więc może tak jakoś?
 - Okej, nie ma sprawy. Spotkamy się na przystani. Brad, wiesz ja muszę już kończyć, bo mama przyjechała. Idę jeść śniadania. Paa
 - Pa. - I... rozłączyła się.
 Schowałem telefon do kieszeni dresów i założyłem pasek do gitary na szyję i wróciłem do chłopaków. Joe coś kombinował na swojej konsolecie, Chester i Mike rozmawiali i pili wodę, a Pheonix'a i Rob'a, gdzieś wcięło.
 - I jak? - zapytał Chazz, spoglądając na mnie.
 - Co jak? - zdziwiłem się.
 - No, czy pójdzie z tobą się przejść?
 - Skąd wiesz?
 - Jezu, stary. Jak się zakochasz to dupa blada. Jesteś nie ogarnięty! Zanim poszedłeś zadzwonić powiedziałeś że zadzwonisz do koleżanki. A wszyscy wiemy że nie masz koleżanek. Więc, widzie z tobą?
 - Tak. -Odpowiedziałem. Ja pierdziele, chłopaki mają racje, faktycznie im powiedziałem że idę zadzwonić. Jestem powalony...

  Marcie

 Gdy moja i Brad'a rozmowa się zakończyła, wpatrywałam się nadal w ekran mojego I-Phone'a. Zapisałam jego numer i nadal się wpatrywałam. Czy ja mam nie po kolei w głowie? Eh...
 Schowałam wreszcie ten telefon do kieszeni. Babcia patrzyła na mnie z lekkim uśmiechem.
 - Coś się stało?- zapytałam.
 - Czy to było AC/DC? - odpowiedziała pytaniem na pytania.
 - Babciu, skąd ty to wiesz?
 - Ach, nie ważne. O patrz, mama Cię woła. - Nie chciałam żeby mnie tak łatwo zbyła, ale faktycznie mama mnie wołała.
 Wstałam z leżaka i ruszyłam w stronę drzwi do domu. Mama stała w nich do momentu, w którym zobaczyła że idę w jej kierunku. Gdy weszłam już do środka, zmierzałam właśnie w kierunku kuchni, gdy coś mnie pociągnęło do pralni. Jeszcze trochę, a zaczęłabym krzyczeć, gdyby nie to, że moje usta były zasłonięte czyjąś dłonią. Jedną ręką ktoś zakrywał mi usta, a drugą obejmował w pasie. Cholernie się przestraszyłam! Napad we własnym domu! Co jeszcze? Może ktoś będzie strzelał do mnie jak będę odpalać samochód? W garażu!
 Ta osoba, odwróciła mnie do siebie przodem. Na początku nawet nie chciałam widzieć, kto to tylko wyrywać się i grzmocić GO pięściami w tors. Ale gdy uniosłam głowę do góry przeżyłam szok.
 - No cześć mała! - powiedział.
 - Ty debilu! Przestraszyłam się!- powiedziałam i wtuliłam się w tors Sam'a.
 - Tęskniłaś?
 - Jeszcze pytasz? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie, ale tak jakoś się czułam, jakbym kłamała.
 - Wiedziałem- uśmiechną się.
 - Czemu się wcześniej nie pokazałeś?
 - Dopiero wróciłem. Musiałem jechać jeszcze na zakupy...- przerwały mu natarczywe i głośne krzyki mojej matki. - Wiesz co? Chyba musisz iść. Widzimy się dziś, jak skończę pracę?
 - Oczywiście -odpowiedziałam i stanęłam na palcach by go pocałować.
 - Marcieeeeeee!!!!!!!- usłyszeliśmy krzyk tuż koło drzwi. Krzyk ten bowiem należał do mojej matki. Szybko od siebie odskoczyliśmy. Na szczęście mama przeszła koło drzwi i gdzieś poszła. Na szczęście.
 - Chyba musisz już iść. - Stwierdził Sam, krztusząc się śmiechem.
 - Ha ha ha! Bardzo zabawne -odpowiedziałam mając nadzieję że zabrzmiało to kąśliwie.
 - No już, no już. Daj buzi i spadam. To jak, dasz? - zapytał, rozchylając swoje ramiona.
 - Pff...
 Podeszłam do niego i dałam mu całusa w policzek, jednak było po nim widać że chce więcej. Złapał moją głowę w soje dłonie i złączył moje usta z jego w namiętnym pocałunku. Sam operował swoim językiem z grabinie i szybko w moich ustach, a ja tam coś od czasu do czasu ruszyłam swoim. Jakoś nie miałam ochoty na całusy i te klimaty.
 Przerwałam pocałunek, zdyszana wyszeptałam "Później" i wyszłam.
 Weszłam do kuchni. Mamy tam nie było. Uff... Zajęłam się tym, co po sobie zostawiła. Wsadziłam produkty spożywcze do lodówki i skierowałam się na taras, gdzie ona już sama jadła to co przygotowała Mary. Widać po niej było, że jest na mnie za coś zła.
 - Cześć. - Powiedziałam oschle.
 - Dzień dobry. Gdzie byłaś? Szukałam cię i wołałam.
 - Nie słyszałam.
 - Siadaj i jedz. Josh przyjedzie jutro. Jakie masz na dziś plany?
 - Tata jutro będzie? - zdziwiłam się.- Dziś pójdę do fryzjera, odwiedzimy z Darcy Caroline i gdzieś się wybiorę ze znajomymi. A co?
 - A nic. Potrzebujesz pieniędzy na tego fryzjera?
 - Nie, zostało mi coś jeszcze z ostatnich zakupów.
 - Dobrze, w takim razie ja dziś też się gdzieś wybieram. Pojadę do galerii z Dave'm i wybierzemy nowe rośliny.
 - Spoko, wisi mi to. - Matka skarciła mnie wzrokiem za to, że powiedziałam "wisi mi to". A mam to wszystko w dupie.


                                                                            ***

  - Jak myślisz, co powie Caroline jak zobaczy twoją nową fryzurę? - zapytała Darcy, patrząc cały czas na moje włosy.
  - Nie wiem, pewnie stwierdzi, że mam nierówno pod sufitem. - Zaśmiałyśmy się.
 Właśnie wchodziłyśmy do studia w którym Caroline pracuje jako modelka. Darcy razem ze mna poszła do fryzjera, ona tylko ścinała włosy. Ja natomiast zrobiłam sobie fioletowe włosy. Według mnie były zajebiste, według Darcy były zajebiste i do mnie pasowały. Czegóż chcieć więcej? Przy wejściu przywitał nas ochroniarz, stwierdzając że do twarzy mi w tym kolorze. Weszłyśmy do pomieszczenia do którego mogły wchodzić osoby tylko z taką specjalną kartą, jaką ja i Darcy dostałyśmy od C. Trafiłyśmy właśnie na moment, w którym mieli przerwę. Kilka modelek rozmawiało ze stylistkami, a Caroline rozmawiała z Kate- fotografką. Podeszłyśmy do nich.
 - Cześć wam! - zawołałyśmy
 - Omg! Caroline, jak ty świetnie wyglądasz! - zawołała Caroline, a Kate przytaknęła.
 - Do twarzy ci w tym kolorze. - Powiedziała Kate.
 - Dziękuję.
 - Ej! Mam genialny pomysł! - zawołała Kate. - Co ty na to, żebyś pozowała do kilku zdjęć?
 - Cooo? Jaaa? -zdziwiłam się i to nie na żarty.
 - No tak, mam już nawet kilka pomysłów. Tylko musiałabyś się przebrać i poddać charakteryzacji.
 - Yyy... No nie wiem. Co wy na to? - zwróciłam się do moich przyjaciółek.
 - Jeszcze pytasz? Lecisz do przebieralni! - zawołała Caroline.
 - Stevie! - zawołała Kate do jednej  kobiet stojących przy lustrach. Stevie natychmiast stanęła przy naszej grupce.
 - Co jest?
 - Kojarzysz jeszcze projekt "Zimowa purpura"?
 - Ten, taki z tą taką dziewczyną? Jak ten to kojarzę.
 - Tak, to ten. To jak, zrobisz z niej nasza zimową purpurę?- Kate wskazała na mnie, zadając Stevie to pytanie.
 - Oczywiście.


 Po 30 minutach.

 Wyszłam z szatni ubrana w bardzo ładne zimowe ciuszki. Były w kolorach typu fioletu i lili. Ciągle jednak zastanawiało mnie to, o co chodzi z tą "Zimową Purpurą". Na jakieś pięć minut zasiadłam na fotelu przed wielkim lustrem, a efekt końcowy był wprost genialny! Nie mogłam siebie poznać. Wyglądałam jak żywcem wydarta z jakiejś bajki.
 W końcu, zostałam ustawiona na całkowicie białym tle. Gdy Kate stanęła za aparatem, nie wiedziałam co mam robić. Ona oczywiście zaczęła mnie instruować, co i jak, a ja starałam się wykonywać jej polecenia jak najlepiej. Nastąpiła krótka przerwa podczas której podeszła do mnie makijażystka i poprawiła mój makijaż. Gdy oddaliła się, przerwa się skończyła, a Kate z powrotem strzelała mi foty. Kiedy wreszcie skończyła, ustaliłyśmy że zdjęcia wyśle na mojego mail'a. Poszłam się przebrać i razem z Darcy pożegnałyśmy się z Caroline i wyszłyśmy.


*********************************************************************************
Przepraszam że was zanudzam! 
Ten i ostatni rozdział wyszły mi naprawdę nudne. Ale to tylko i wyłącznie z winy tego że mam mało czasu na pisanie!
Jestem kiepska w pisaniu. Wiem to.
Powinnam była nie zakładać tego bloga, a teraz was tylko zanudzam. Przepraszam ;(
Przebaczcie mi i liczę na wasze komentarze. 



                                                                                                     ~Jane

2 komentarze:

  1. Nie marudź!! Mówisz że zanudzasz a popatrz na to z dobrej strony...Było AC/DC <3 Nie żeby coś, ale już kocham babcię Marcie.
    O i jeszcze jedno, do Sama...czy mógłby się łaskawie odwalić? No chyba że lubi czuć moją pięść na swojej twarzy, nie dosłownie, ale jednak...

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, mega, zajebisty rozdział. AC/DC FOREVER. Pisz następny szybko :)

    OdpowiedzUsuń