Wyświetlenia

piątek, 14 czerwca 2013

Rozdział 8

 Marcie.

 Po tym, jak Brad, chamsko z resztą wepchał się do kolejki, i kupił lody, poszliśmy na molo*. Niestety nie było naszych ulubionych smaków, więc ja kupiłam śmietankowy, a Brad czekoladowy (jego drugi ulubiony smak). Gdy spacerowaliśmy po molo, wpadliśmy na pomysł, zrobienia zdjęcia naszym lodom. Wiemy, że to strasznie głupi pomysł, i gorszego już nie mogliśmy wymyślić, ale po prostu tak jakoś nam to do głowy wpadło. Więc, Brad wyciągną swojego I-Phone'a i ustawiliśmy nasze ręce wzniesione ku górze w taki sposób, by było je dobrze widać. Po kilku próbach ustawienia się, wyszło nam świetne zdjęcie. Potem kiedy, już skończyliśmy nasze wygłupy, szliśmy dalej w stronę końca molo. Podczas naszej rozmowy i spaceru, moją uwagę, przykuła trzyosobowa grupka ludzi. Jeden z nich miał szorty do kolan i koszulkę z dziwnym znakiem, z którym się jeszcze nie spotkałam. Podejrzewałam, że to logo jakiegoś jego ulubionego zespołu. Koszulka mi się bardzo spodobała. Była czarna, z napisem "Linkin Park". Zastanawiałam się, co to za zespół. Jeszcze nigdy nie słyszałam o tym zespole. Może raz, czy dwa obiło mi się o uszy, ale tak, to nic. Wokół tego chłopaka stała dziewczyna i inny chłopak. Przyjrzałam im się. Wszyscy mieli koszulki z nadrukiem Linkin Park. Drugi chłopak trzymał w ręku gitarę, wszyscy byli czymś bardzo podekscytowani, co można było rozpoznać po tonie ich głosów.  Poczułam, że Brad, który nadal szedł po mojej prawej stronie, spią się. Ten pierwszy spojrzał w moją stronę. I... jego oczy prawie wyszły. Ale nie na mój widok, na widok Brad'a.
 Powiedział coś, do swoich przyjaciół i oni również, się obrócili w naszą stronę. Usłyszałam jak Brad po cichu przeklną, ale nie zdołałam zrozumieć jego słów. Grupka tych ludzi podeszła do nas, z wlepionymi gałami w Brad'a.
 - Brad Delson? - zapytał, ten który ciągle miał ze sobą gitarę.
 - Tak, to ja. -Odpowiedział, bez żadnej spiny, na luziku.
 - Możemy Pana prosić o autografy? - zapytała dziewczyna.
 - Jasneee -odpowiedział przeciągle.- A macie coś do pisania i kawałek kartki?
 - Hmm... zaraz się coś znajdzie- odpowiedział ten, który pierwszy nas spostrzegł.
 Szczerze powiem, nie wiedziałam o co chodzi.
 Na serio, dlaczego Ci ludzie proszą Brad'a, o autografy? Dlaczego proszą o to zwykłego człowieka? Może Brad, udziela się jakoś w jakiś akcjach, na rzecz biednych czy bezdomnych? Kto to wie.
 Na razie skupiłam się na tym, by nie wyglądać jak jakaś idiotka. Brad, podpisywał właśnie  autograf dziewczyny, kiedy ten z gitarą zapytał:
 - Chcesz może usłyszeć moje wykonanie "In Pieces"? -zapytał i się zarumienił.
 - Jasne! Dajesz, stary. -Brad natychmiast się rozweselił. A ja nadal stałam i patrzyłam na tę scenę jak ciele w malowane wrota.
 Brad, kończąc już pisać autograf dla drugiego chłopaka, podszedł do barierki i oparł się o nią.
 - No, graj -pospieszył zestresowanego chłopaka.
 Chuck- tak miał na imię, z tego co się dowiedziałam gdy Brad podpisywał mu autograf- usiadł na futerale do gitary. Odchrząkną i zaczął śpiewać:
- Telling me to go
  But hands beg me to stay
  Your lips say that you love
  Your eyes say that you hate [...]
 Gdy skończył, byłam jak oszołom. Dobrze że nie miałam rozdziawionej buzi. On śpiewał naprawdę genialnie. Stałam, w tym samym miejscu, w którym stałam wcześniej. Brad spojrzał na mnie i mrugną. Lola- dziewczyna- wychwyciła ten mały ruch i... zaczęła wypytywać.
 - Brad, kim jest ta dziewczyna?
 - To koleżanka - odpowiedział szybko.
 - Długo się znacie? Nigdy jej z tobą nie widziałam...
 - Wiesz... to prywatna sprawa.
 - Czy będzie z tobą, na następnym spotkaniu fanów? - jej upierdliwość, zaczynała działać mi na nerwy.
 - Nie wiem. Może. -Odpowiedział, a po tonie jego głosu uznałam, że to było "ostrzeżenie", że jak zada jeszcze jedno pytania, to ją udusi. Na szczęście zrozumiała o co chodzi i nie odezwała się więcej.
 - Można zrobić sobie z tobą zdjęcie? Wiesz... nikt nam może nie uwierzyć, że Cię spotkaliśmy.
 - Okej. -Powiedział Brad.
  Wszyscy stanęli razem, obok siebie. Chuck poprosił mnie, żebym zrobiła zdjęcie. Dał mi swój profesjonalny aparat, poinstruował co i jak i ustawił się do zdjęcia.
 Brad otworzył ramiona, tak jakby chciał ich przytulić i uśmiechną się. Dziewczyna skorzystała z okazji i się do niego przytuliła. Gdy to robiła, patrzyła mi prosto w oczy. To było chamskie. Czy ona myśli, że jak się do niego przytuli, to jakimś cudem będę na nią wściekła? No dobra, czas zrobić to zdjęcie. Popatrzyłam się znowu w obiektyw. Wychwyciłam spojrzenie Brad'a, które było utkwione we mnie.
 No i znowu. Wiercenie w brzuchu. O matko, to uczucie było dziwne, śmieszne, przyjemne. 
  Dobra! Dość!
  Nacisnęła  szybko migawkę i zrobiłam zdjęcie. Czemu migawkę? Bo ja tak nazywam przycisk do robienia zdjęć.
 Oddałam aparat właścicielowi i zmierzałam w kierunku przeciwnym, do którego szłam wcześniej wraz z Brad'em.
 Właśnie, gdzie Brad?
 Dla tego, że byłam już kawałek od nich, Brad do mnie dobiegł.
 - Co się stało? - zapytał
 - Nic. Możesz mi wyjaśnić, co to było? Te autografy, te zdjęcia? Kim ty w ogóle jesteś? 
 - Emm... no tak. Przepraszam, zapomniałam Ci powiedzieć o jednej najistotniejszej rzeczy na mój temat.
 - Czyli...- robiłam się bardziej niecierpliwa.
 - A więc. Od 1996 roku, jestem głównym gitarzystą, w zespole o nazwie Linkin Park. Wypuściliśmy na rynek już dwie płyty, jesteśmy w trakcie pracowania nad nową, oraz jeździmy w trasy koncertowe. W zespole jest nas sześciu. Są tymi moim przyjaciółmi, o których ci już kilka razy wspominałem. Chester, Rob, Joe, Mike i Phoenix, czyli David. Koncertujemy, tworzymy i przy tym świetnie się bawimy. Cieszyłem się, gdy Cię poznałem, bo ty, ani twoi znajomi, oprócz Caroline, nie wiedzieli kim jestem. Było mi z tym wygodnie. Większość, osób gdy dowiaduje się, kim jestem, zamęcza mnie, jak to jest być sławnym i w ogóle. Nie lubię odpowiadać na takie pytania, bo mogli by trochę pomyśleć i by wiedzieli. Jest ciężko.
 Gdy zakończył swoją opowieść, nie wiedziałam co zrobić. Siedziałam i patrzyłam mu w oczy, tak jak on patrzył mi, gdy to wszystko opowiadał. Byłam oczarowana jego historią. Pomyśleć, że cały czas byłam z tak sławną osobą i nawet o tym nie wiedziałam. W sumie, nie zrobiło mi to większej różnicy. W wyglądzie się nie zmienił, w charakterze też. Więc co? Nic.
 - Wiesz. Nie przeszkadza mi to, że jesteś sławny. Nie jestem też tym faktem jakoś przejęta, czy coś. Nie będę Cię też traktować, tak, jakbyś był kimś innym. Ja po prostu będę się zachowywać wobec Ciebie, normalnie. Tak jak wcześniej. -Wydusiłam z siebie, po dłuższym zastanowieniu.
 Na twarzy Brad'a, pojawił się wyraźny wyraz ulgi. Wreszcie się uśmiechną.
 - Cieszę się, że taka była twoja reakcja. Przepraszam jeszcze raz, za to zamieszanie z fanami.
 - Nie ma sprawy -ucieszyłam się, że rozmowa jest znów luźna, tak jak wcześniej.
 - Ej, wiesz może która godzina? -zapytał całkowicie od czapy Brad.
 - Już, chwilkę. Sprawdzę. - Wyciągnęłam swój telefon i go odblokowałam, oraz spojrzałam na zegarek. - Dochodzi 18. Jest 17:46, a co?
 - O Jezu... -jękną.- Na 18 znów, mamy próbę...
 - Ojj. Szkoda, bardzo wielka. Macie jakiś dzień, bez prób? -zapytałam, z wyraźną nadzieję w głosie.
 - Mamy. We środę i sobotę, mamy wolne. Tak to resztę tygodnia zapieprzamy.
 - Okej, dziś jest poniedziałek. To może we środę, się zobaczymy?
 - Dobra - odpowiedział, a jego uśmiech poszerzył się.
 - Gdzie zaparkowałeś samochód?
 - Emm... na parkingu, tym strzeżonym. A ty?
 - Też - uśmiechnęłam się.
 Brad i ja, wsiedliśmy do naszych samochodów i udaliśmy się każde w swoją stronę.

                                                                         ***

  Gdy wróciłam do domu, panowała taka sama norma, co zwykle. Ogrodnik skończył pracę i poszedł posuwać moją matkę w jej sypialni. Babcie znowu gdzieś wcięło, a Sam pił kawę z Mary w kuchni. Weszłam do kuchni, moim naturalnym chodem. Sam dziwnie się na mnie popatrzył, ale ja spokojnie doszłam do lodówki i wyciągnęłam sok pomarańczowy. Nalałam go sobie do szklanki i poszłam do swojego pokoju pozostawiając milczących Sam'a i Mary.
 W moim pokoju, trochę śmierdziało, ale to szczegół. Pewnie Sam się ty schował, żeby zapalić, bo go moja matka gdzieś goniła. Otworzyłam okno, żeby się przewietrzyło i usiadłam przed komputerem. Pisałam ze znajomymi. Caroline, Darcy i James'em. Nie to, że nie mam więcej znajomych, ja po prostu nie lubię pisać, z nikim innym, no chyba że z Sam'em, ale jego akuratnie teraz na Facebook'u nie było. Przeglądałam strony, gdy zobaczyłam że ktoś zaprosił mnie do znajomych. Kliknęłam i zobaczyłam profil Brad'a. Nie wahałam się ani chwili. Kliknęłam "potwierdź", a potem "tak".
 Jakąś minutę potem, dostałam wiadomość od niego. Wysłał zdjęcie naszych lodów.
 Uśmiechnęłam się na ten widok. Przypomniał nam się nasz dzisiejszy spacer, a potem to co mi powiedział. Byłam naprawdę szczęśliwa, że spędziłam z nim, chodź to kilka godzin.  Było mi bardzo przyjemnie. Cieszę się, że spędzę z nim środę. Jestem pewna, że będziemy się razem bawić.
 Pisałam chwilę z Brad'em.
 No dobra, skłamałam. Zaczęłam z nim pisać od 18:10 do 21, gdy już wracał do domu, pisał że bolą go trochę ręce i muszą mu odpocząć.
Pewnie się zastanawiacie, jakim cudem pisał ze mną w trakcie próby. Otóż, on pisała ze mną przez telefon. na FB. Ale potem przerzuciliśmy się na SMS'y.
 W końcu wyszłam z pokoju i udałam się na duł, bu odnieść szklankę. W kuchni nie zastałam nikogo, co oznaczało tylko jedno, że skończyli pracę. Poszłam do salonu i spojrzałam na przez okno, czy nadal honda Dave'a stoi przed domem. Już jej na szczęście nie było.
 Gdy wracałam do ciebie do pokoju, zaszłam jeszcze do pokoju babci, żeby zobaczyć, czy jest. Okazało się, że staruszka już śpi, całe szczęście. Wróciłam na górę do swojego pokoju. Zostawiłam u siebie zapaloną lampkę żeby łatwiej trafić do pokoju.
 Otworzyłam i zamknęłam za sobą drzwi.
 W moim pokoju, stał Sam. Jak co wieczór, przyszedł do mnie.
 Podbiegłam do niego i skoczyłam na niego, a on złapał mnie i położył na łóżku. Nasz namiętnie pocałunki były coraz to głębsze. Usiadł na mnie okrakiem. Na wzajem się rozebraliśmy, a potem... no wiecie co. Nie muszę wam chyba wyjaśniać.
 Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie to, że nie wiedziałam czemu, ale męczyło mnie takie uczucie, jakbym zdradziła Brad'a...

*************************************************************************************
 
Jej! Mamy rozdział 8!
Kto się cieszy? Ja się cieszę! A ktoś poza mną?  
Wreszcie  nie było nudno! 
 Cieszę się strasznie, bo pisałam ten rozdział 3 godziny i mam nadzieję że wyszedł mi długi. 
 CZYTASZ?- KOMENTUJ!!! 
 Dziękuję, że czytacie jeszcze mojego bloga. 

                                                                               

                                                                                          ~Jane

1 komentarz:

  1. Osz kurde, ale mam zaciesza *.* Taka piękna pogoda a ja siedzę w domu i czytam sobie bloga o Linkin Park HAHA.
    Oczywiście nie ma to jak komentowanie wszystkiego na głos do monitora. Jak przeczytałam o Samie to jeszcze chwilka i rozwaliłabym monitor :D Stwierdzam że lubię Brada...kiedy zaczną ze sobą chodzić? Będę cię męczyć :D

    OdpowiedzUsuń