Marcie
Gdy skończyłam oglądać film... Przepraszam, kiedy film się skończył, obudziłam się. Przespałam prawie cały film, obejrzałam pierwsze 15 minut, źle się poczułam i zasnęłam. Więc, kiedy film się skończył, wstałam z łóżka i trochę ogarnęłam ten syf po chipsach i pepsi. Zeszłam na dół, babcia była w salonie i oglądała swój brazylijski serial.
- Cześć babciu!- przywitałam się ze staruszką kierując się do kuchni.
- Cześć mała! - odpowiedziała i dalej oglądała swój serial.
W kuchni niestety był Sam... Stanęłam jak wryta, w progu i patrzyłam na niego. Był odwrócony tyłem do mnie i nie widział że weszłam do kuchni. Chciałam już wyjść, żeby mnie nie zauważył, ale w ostatniej chwili się odwrócił i mnie zauważył. Nogi się pode mną ugięły, kiedy zobaczyłam że się chcę do mnie zbliżyć i poczułam że słabnę...
***
Obudziło mnie miarowe... y.. pikanie? Tak, tam właśnie można to nazwać, było to pikanie jakichś urządzeń. Otworzyłam oczy, delikatnie i powoli, bo bardzo bolała mnie głowa. Nade mną, był zupełnie biały sufit, a ściany były pomalowane na blado niebieski kolor. Leżałam w białej pościeli która jebała krochmalem. Obok mojego łóżka były zupełnie nie znane mi szpitalne przyrządy i kroplówka... "SZPITALNE"?! "KROPLÓWKA"?!
" O ja pierdziele, jak ja się znalazłam w szpitalu?!", pomyślałam i jak na zawołanie do mojego "pokoju" wszedł jakiś lekarz.
- Dzień dobry- przywitał się.- Jak się pani miewa?
- A jak mam się miewać? Nie wiem co ja tu robię- rzuciłam chłodno, w stronę radosnego lekarza.
- Sądzę, że powinna być pani lekko zdezorientowana i przerażona. - Odpowiedział na moje pytania. Co dziwne, tak właśnie się czułam. Nic nie odpowiedziałam, czekałam aż on coś powie.
- Przywiózł tu panią, pani tata. Czeka zmartwiony w poczekalni. Zawołać go?
W odpowiedzi tylko lekko kiwnęłam głową. Może i byłam już dorosła, ale nie cierpiałam być w szpitalu.
Doktor wyszedł i w szybie drzwi zauważyłam swojego tatę. Wszedł do mojego pokoju, usiadł na krześle obok i złapał mnie za rękę. W jego oczach widać było smutek. Lekko uśmiechnęłam się do niego. Odpowiedział grymasem twarzy, siląc się na uśmiech, ale mu nie wyszło.
- Tato.. co się stało? Dlaczego tu jestem? - zapytałam trochę za słabym jak na mnie głosem.
- Wiesz... byłem w swoim gabinecie, kiedy usłyszałem jak Sam woła o pomoc. Gdy przybiegłem zobaczyłem że leżysz nie przytomna na podłodze w kuchni i nie oddychasz. Wziąłem Cię na ręce i zaniosłem do samochodu i przywiozłem tu. Lekarze powiedzieli, że po prostu to z wycieńczenia organizmu i najpóźniej za dwa dni, możemy zabrać Cię do domu.
- A..a ile tu już leżę? - wydusiłam to z siebie.
- Dwa dni... Trochę dużo jak na zwykłe wycieńczenie organizmu, ale lekarze powiedzieli że się bardzo odwodniłaś i to przez to.
Nagle przypomniał mi się, ten straszny ból nóg. Już go nie czułam. Nie bolało mnie już, całe szczęście. Może to z tego zmęczenia i odwodnienia mnie bolało? Nie wiem, ale może właśnie dlatego.
- Gdzie mama? - nie cierpiałam tej kobiety, ale byłam ciekawa czy się dalej pieprzy z ogrodnikiem, czy chociaż teraz przejęła się losem swojej jedynej córki i np jest teraz przed tym pokojem.
Tata skrzywił się na to pytanie... czyli jednak jest w domu i dalej się szmaci...
- W domu została, powiedziała że głowa ją boli i nie ma ochoty na odwiedziny w szpitalu...- przerwał.
- Tato... dlaczego ty się z nią nie rozwiedziesz i nie znajdziesz sobie kogoś innego, kogoś lepszego?
Widocznie zaskoczyłam go tym pytaniem, bo zrobił na mnie wielkie oczy, ale po wyrazie jego twarzy domyśliłam się, że bardzo chętnie by tak zrobił.
- Nie wiem córcia, na prawdę nie wiem. Może dlatego że ją wciąż kocham?
- Tato! Nie możesz tkwić w takim chujowym małżeństwie!
- Marcie! Jak ty się wyrażasz!? - ochrzanił mnie za to.
- No sorry, ale taka prawda. Robisz z siebie kozła ofiarnego. ONA cię niszczy. Rozwiedź się z nią.
- Marcie, to mi zniszczy reputacje. Taki szanowany człowiek jak ja, rozwodzi się. To się nie trzyma kupy.
- Musisz to zrobić. Ja i tak mam zamiar się wyprowadzić...
- Co?- zszokowało go to co oznajmiłam.
- Tak. Chcę się wyprowadzić. Znaleźć sobie mieszkanie, pracę i żyć na swoim. Mam już 21 lat, chcę rozpocząć samodzielne życie.
- No dobrze...
- Możesz już iść? Chcę odpocząć?- powiedziałam.
- Oczywiście. Śpij dobrze.
Tata wstał, ale jeszcze zanim wyszedł, zatrzymałam go.
- Tato!
- Tak?
- Przemyśl to, co Ci powiedziałam.
- Dobrze.
I wyszedł.
Zostawił mnie samą. I dobrze. Chwila ciszy... Zasnęłam.
*********************************************************************************
WITAM WAS, PO DŁUUUUUGIEJ PRZERWIE!
Mam tylko nadzieję że ktoś zobaczy ten rozdział ;3333
Tak jak zwykle:
CZY TASZ?!- KO MEN TUJ ! ! !
~ Jane
No w końcu :D
OdpowiedzUsuńJuż miałam zwątpić xD
Także no, super rozdział.
Tylko czemu taki krótki i gdzie Brad? :P