Wyświetlenia

sobota, 21 września 2013

Rozdział 17

 Marcie


 Już o 10 dziewczyny do mnie dzwoniły. Nie miałam nastroju do rozmów, więc nasze rozmowy trwały nie co ponad 5 minut. Niestety dzwoniły do mnie trzy razy, więc nie mogłam olewać ich telefonów, bo by się obraziły czego nie chcę. Darcy dzwoniła, by oznajmić mi że ślub odbędzie się za dwa miesiące, gdyż w kościele w którym ona zawsze pragnęła mieć ślub mają termin dopiero wtedy, a Caroline, żeby mnie opierdolić za to, że o niej zapomniałam i się u niej nie pokazałam od dwóch dni, ani nie dałam żadnych oznak życia. Potem dzwoniły wspólnie, bo Darcy odwiedziła Caroline i przekazały mi, że powinnam żałować iż mnie z nimi nie ma. Udałam że żałuję i że nie mogę do nich przyjechać bo samochód mamy w naprawie, a Sam'a nie ma. Wszystko oczywiście było kłamstwem wymyślonym na poczekaniu. Tak naprawdę samochód stał w garażu, a Sam za pewne był na dole w kuchni i pił morzoną kawę, jego ulubioną z cynamonem. Pewnie teraz jego delikatne usta muskają szklankę, a prawą ręką przewraca kartki jakiegoś magazynu z motocyklami. Zawsze marzył by sobie jakiś kupić.
 Zaraz.
 Chwila.
 Dość!!!
 Nigdy więcej, nie pomyślę o tym draniu. Nie mogę. Nie chcę. Nie.. nie.. nie umiem się powstrzymać. Powinnam z tym skończyć. Po tym co mi zrobił, nie mogę na niego patrzeć, a jednak ciągle o nim myślę. Nie mam na to wpływu. Wystarczy mi jedna rzecz, która go przypomni i natychmiast mój mózg atakuje fala wspomnień której nie jestem w stanie ogarnąć. One wszytkie, jakby z nikąd, a jednak tak bardzo znane. Myśli, wspomnienia, wszystko. Atakuje mój mózg, a on nie radzi sobie z odganianiem ich. Wywołuje to atak szału, panikę, nawet łzy.
 Siedząc na parapecie, z głową na kolanach i szklanymi oczami, patrzyłam przez okno na wielki ogród. Pełno w nim było kwiatów różnych kolorów i gatunków, które teraz łamały się pod ciężarem ciężkich kropli deszczu spływających po łodygach, liściach i płatkach. Po szybach spływały krople deszczu, jedna ścigała się z następną. Pamiętam, że gdy byłam mała, razem z mamą podczas deszczu przesiadywałyśmy w moim starym pokoju, wtulone w siebie obserwując takie właśnie "zjawisko". Obstawiałyśmy która kropla spłynie pierwsza. Na całe szczęście, wspomnienia z dzieciństwa przysłoniły myśli o Sam'ie. Otarłam łzy i postanowiłam pójść do swojego starego pokoju. Wyszłam ze swojego pokoju, kierując się lewo.
 Dawno tędy nie szłam. Od kat rodzice przenieśli mnie w wieku 14 lat do mojego aktualnego pokoju, tamten został posprzątany i zarezerwowany dla mojej młodszej kuzynki, która co roku na wakacjach i w w ferie zimowe przyjeżdżała na kilka tygodni. Szłam w ciąż prosto, by następnie skręcić w lewo i znaleźć się przed brązowymi drzwiami z napisem "Princess". Przekręciłam klucz, który znajdował się w zamku i pchnęłam drzwi. Ustąpiły bez żadnych niedogodzeń, tylko trochę zaskrzypiały. Zamknęłam je za sobą i stanęłam na środku pokoju. Szczerzę powiem, że już zapomniałam jak ten pokój wyglądał, więc byłam pełna podziwu. Ściany były blado różowe, narzuta na łóżku była w odcieniu pudrowego różu, a dywan był biały. Podłoga była zrobiona z ciemnych paneli, a meble były białe. Na łóżku znajdowało się kilka misiów opartych o poduszki, a na pułkach znajdowało się kilka książek. Usiadłam na fotelu przy biurku i patrzyłam przed siebie. Wdychałam zapach filii, który docierał do mnie z odświeżacza ukrytego pod parapetem. Rzuciłam okiem jeszcze dwa razy po wszystkim dookoła i zawiesiłam się. Nie wiem czemu, nie wiem po co, ale się zawiesiłam. Mój wzrok utkwił na zdjęciu powieszonym na ścianie. Przedstawiało ono mnie, mamę i tatę. Byliśmy na nim wszyscy tacy uśmiechnięci, idealny obraz kochającej się rodziny. A potem wszystko się spierdoliło.
 Gdy ocknęłam się, znowu miałam mokre oczy. W sumie to lubiłam popłakać, jak byłam sama. Nie lubiłam płakać przy kimś, bo to by oznaczało, że jestem słaba. A to wcale nie jest prawdą. Nie jest. Przetarłam je rękawem swetra i wstałam z fotela. Wyszłam z pokoju, nie patrząc nawet ostatni raz na to pomieszczenie. Zamknęłam je na klucz i pobiegłam korytarzem, a potem zbiegłam ze schodów. Stwierdziłam iż dawno nie widziałam babci, nie wiedziałam co się z nią dzieję. Poszłam jej poszukać. Nie znalazłam jej nigdzie, co było dość dziwne. Poszukałam taty, który był w swoim gabinecie. Siedział przy biurku i przeglądał strony internetowe i różne fora notując coś w notesie. Dopiero po dwóch minutach zorientował się, że stoję w drzwiach i mu się przypatruję.
 - Czy coś się stało? - zapytał i zdjął okulary. Przetarł lekko zaczerwienione oczy.
 - Tak. Nigdzie nie mogę znaleźć babci.
 - Babci? Oh, skarbie nie martw się o babcie. Z tego co wiem, pojechała do szpitala z Sam'em, ponieważ doktor ją prosił o konsultację.
 - Aha, to dobrze, bo już się martwiłam że gdzieś zniknęła. - Uspokoiłam się, ale zaraz na nowo zaczęłam się martwić. - Zaraz moment, a to nie jest przypadkiem tak że doktor wzywa na konsultację co jakiś czas? Przecież babcia była u lekarza dwa tygodnie temu, nie powinno być przypadkiem odstępów co kilka miesięcy?
 - Kochanie, a niby skąd ja mam to wiedzieć? Nie jestem przecież lekarzem. Nie martw się, babci na pewno nic nie jest. Widzisz po niej, że czuje się wyśmienicie - uspokajał mnie tata.
 - No w sumie racja. Okej, ja się zmywam i nie przeszkadzam.
 Wyszłam z jego gabinetu, nie czekając nawet na jakąś odpowiedź. Szybko wróciłam do siebie do pokoju i poszłam spać.

**************************************************************************************************************
 WOW! To już naprawdę 17 rozdział!
Jak to się stało? Hahahaha ;D 
No w każdym razie, jak Wam się podoba?
(ważne pytanie)
Sądzicie, że jestem jeszcze w formie, by dalej prowadzić ten blog?
 
CZYTASZ?!- KOMENTUJ!!!


                                                                                   ~Jane 

2 komentarze:

  1. Wspaniały :D
    I ważna odpowiedź:
    Tak, jesteś w stanie dalej prowadzić blog, bo on i Ty jesteście wyjątkowi! <3
    A ja pozwolę zrobić sobie małą reklamę:
    my-damn-fantazy.blogspot.com
    Wpadniesz? Skomentujesz? Dopiero zaczynam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. super blog :)
    wpadniesz na mój? Dopiero zaczynam ;D

    OdpowiedzUsuń