Wyświetlenia

czwartek, 30 maja 2013

Rozdział 4

   Brad

 -... namiętnie pocałować Marcie -dokończył.
  Zatkało mnie.
  Boże, ale on ma pomysły.
  Nie pewnie, spojrzałem na Marcie. W jej oczach wyraźnie było widać zaskoczenie. Walczyła w sobie. Było to bardzo dokładnie widać. Myśląc "walczyła", mam na myśli to, że było po niej widać, że nie może się zdecydować, co ma zrobić. Wyglądało na to, że z jednej strony chce to zrobić, a z drugiej się waha. Waha, między dwoma opcjami: pierwsza: stwierdzić, że to za chamskie i nie zgodzi się  bym wykonał to wyzwanie, z drugiej jednak, wiedziała że widzę jak jej zdarzy się spojrzeć na mnie "tym" wzrokiem.
 - No! Brad, już. Całuj! - były to słowa Caroline, które po chamsku wyrwały mnie z zamyślenia.
 Cóż miałem innego robić? Jeszcze raz rzuciłem okiem na Marcie. Już zdecydowała...pragnęła tego. Szczerze? Ja również. Już kilka godzin temu, kiedy ją pierwszy raz zobaczyłem, myślałem że nie zapanuję nad sobą, podejdę i ją pocałuję. Z jednej strony dziękowałem James'owi, ale z drugiej strony miałem wielką ochotę oklepać mu mordę.
  - Szybciej, bo mi się odechce! - krzyknęła Marcie.
 O boziu...-pomyślałem.
 Wstałem i podszedłem do Marcie. Dziewczyna wstała, zanim zdążyłem choćby się delikatnie zniżyć. Była ode mnie dość niższa. Nie no, co ja pierdole za głupoty. Była ode mnie o głowę niższa, a może i więcej. Stanęła na palcach, ale dalej była za niska. Wpadłem nagle na świetny pomysł. Schyliłem się i... podniosłem ją za tyłek. Marcie od razu załapała o co mi chodzi i skoczyła tak że teraz oplatała mnie nogami w biodrach. Teraz była "wyższa".
No i zacząłem ją całować. Miała miękkie usta i zwinny język. Wiem, głupio to zabrzmiało, ale na prawdę, można powiedzieć że ona tu działała. Ale zaraz, jeszcze opowie koleżankom jak ja to beznadziejnie całuję, i będę pośmiewiskiem. O nie! Mowy nie ma!
 Usiadłem na najbliższym fotelu i złapałem ja za głowę. Przybliżyłem ją bardziej do siebie i zacząłem bardziej, najbardziej jak potrafię namiętnie całować. Ona jednak nie dawała za wygraną i ciągle próbowała walczyć. Uśmiechnąłem się przez pocałunek. Chyba się zdziwiła, że się uśmiecham przez pocałunek bo przez chwile przestała walczyć z moim językiem, ale po chwili się opanowała i znowu zaczęła. Jednak i tak ja wygrywałem. Nagle brakło nam powietrza, ale i tak nie chcieliśmy przerywać, więc na krótką chwilę, oderwaliśmy się od siebie. Uśmiechnęła się do mnie zalotnie i dyskretnie kiwnęła głową na schody prowadzące na górę. Czy ona chce się ze mną bzykać? O kurwa...
 No dobra.
 Nie! Kurwa, nie będę się kochał z jakąś małolatą. Ja mam 28, ona ledwo skończoną 20. Nie.. takie coś nie wchodzi w grę. Moje rozmyślenia zajęły tylko kilka sekund, potem znowu się całowaliśmy. Zaraz... przecież już powinniśmy przestać. Hm... no nic. Dobra dość.
 Gdy przerwałem pocałunek, Marcie była wyraźnie zniesmaczona moim czynem. Odwróciła się do swoich przyjaciół i uśmiechnęła się. Czułem że chce zejść z moich kolan, więc jej pozwoliłem by ze mnie zeszła. Przełożyła swoje nogi do przodu, wstała i zachwiała się. Szybo wstałem, bo nie było możliwości, żeby nie upadła. Złapałem ją i przycisnąłem.
  - Chyba mam nogi jak z waty - stwierdziła Marcie.
 Wszyscy na nas spojrzeli, a ja popatrzyłem na zegarek. Była druga w nocy. O kuźwa...
  - Ej, ludzie. Jest już druga. Może będziemy się zbierać? - zapytałem, i spojrzałem na wszystkich po kolei. Nikt się nie odezwał. - No! Ludzie! - krzyknąłem.
  - Cśśś! - uciszyła mnie Darcy, wskazując palcem na Marcie. -Spójrz na nią.
 Nie wiedziałem o co jej chodzi, ale zrobiłem tak jak powiedziała. Aha. Wszystko jasne. Marcie... zasnęła.
Co ja miałem zrobić? Trzymać jej cały czas nie będę.
  - Ej, dziewczyny zaprowadźcie mnie do jej pokoju, zaniosę ją tam.
  - Caroline, idź ty. My trochę tu ogarniemy, bo jak jej mama zobaczy ten syf to ją zajebie. -Powiedziała Darcy, a James i Alex przytaknęli.
  Poznałem Caroline tydzień temu w klubie. Ja i reszta linkinów, poszliśmy się zabawić po wyczerpującej próbie. Była sama, powiedziała Chazz'owi że miały być tu jej kumpele, ale jedna z nich nie mogła bo matka dała jej kare, a druga musiała zostać w domu z młodszym rodzeństwem. Caroline wpadła w oko Chester'owi, dlatego dziś jesteśmy znajomymi, ciekawe co powiedziałby Chazz gdyby widział jak ona całuję się z Alex'em. Szczerze mam w dupie to z kim się całuję. No chyba nie podejdę do Alex'a i nie powiem "Ona jest Chester'a" i nie dam mu w ryj. Niech sobie Chester jej pilnuje. Ja swatką nie jestem, nie będę się wpierdalać w jego miłostki. Szczerze, to miał tu być Chester, ale Caroline nam powiedziała:
   - Chłopaki, potrzebuję jednego z was. Jutro robimy takie "spotkanie" u mojej koleżanki i potrzebuje kogoś do towarzystwa dla niej. Więc który idzie?
  Chciała żeby szedł Chester, ale on powiedział że ma plany  nie może iść. No i padło na mnie bo Phoenix jest chory, a reszta, czyli Rob, Mike i Joe poszli się zabawić do klubu.
 Właściwie to nie żałuję. Marcie, to bardzo ładna dziewczyna więc nie zmarnowałem sobie wieczoru. Caroline zaprowadziła mnie po schodach na górę, potem długim korytarzem prosto, a potem w lewo. Myślałem że idziemy dalej, ale Caroline zatrzymała się przed brązowymi drzwiami i je otworzyła. Przytrzymała mi drzwi, bym mógł swobodnie wejść do jej pokoju. Stanąłem w miejscu bo nic nie widziałem. Czekałem aż Caroline, upora się ze znalezieniem włącznika światła. Wreszcie go znalazła.
 O kurwa!
 Ale tu jasno. Jeszcze trochę a bym się przewrócił. Dobrze że się nie nachlałem i umiem złapać równowagę. Zlokalizowałem szybko łóżko i ją w nim położyłem, zdjąłem jej buty i położyłem je pod łóżkiem.
 - Ej, może nastawimy jej budzik? - zapytała do tej pory milcząca Caroline.
 - Po co?
 - No bo skoro jej mama wróci o 9, to musi trochę posprzątać. Przecież my wszystkiego nie ogarniemy.
 - Aha. Masz rację, nastaw jej budzik, a ja pójdę im pomóc.
 - Okej.
Wyszedłem z jej pokoju i skierowałem się w stronę schodów. Gdy zszedłem, zobaczyłem że oni już stoją pod drzwiami i czekają na nas. Podszedłem do nich i zdjąłem z wieszaka swoją bordową bluzę. Po chwili z góry zeszła Caroline i wyszliśmy z domu Marcie.
  - Ej, co zrobimy z kluczem? Przecież trzeba zamknąć ich dom? -ocknęła się Darcy.
  - W sumie racja. Przecież kto by nie chciał okraść takiej chałupy? - stwierdził Alex.
  - Ja wiem, co możemy zrobić. Przecież możemy wrzucić klucz do skrzynki na listy. - Caroline wtrąciła swoje cztery grosze.
  - Tak zrobimy.
 Zamknęliśmy drzwi i zostawiliśmy klucz w skrzynce na listy. Darcy napisała jeszcze SMS'a do Marcie, w którym napisała że klucz zostawiliśmy w skrzynce na listy.
 Potem wszyscy rozeszliśmy się w swoje strony.


*********************************************************************************
Uff, mamy wreszcie rozdział 4. 
Szczerze to myślałam że już go dziś nie napiszę. Wiem, że jest cienki, ale jestem zmęczona i nie chciało mi się pisać. 
Dziękuję mojej najlepszej przyjaciółce która zasadziła mi mocnego kopa w dupę (nie dosłownie), gdy byłam już na skraju załamania.
Mam nadzieję że rozdział wam się podobał. 
Liczę na to że wyrazicie swoją opinię w komentarzu. 
                                                   


                                                                                         




                                                                                                           ~Jane

4 komentarze:

  1. Już nie mogę doczekać się następnego rozdziału. Ty masz po prostu talent. Wstawiaj następny rozdział szybko. Nie ma się do czego przyczepić. Wciągnęło mnie to twoje opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. .......................................................................................................................................................................................................................................................................hahahaha no i proszę, komentarz ma więcej niż trzy linijki :D a teraz na poważnie
    o MATKOMATKOMATKOMATKOMATKOMATKO aż nie wiem jak skomentować bo mi słówek zabrakło :3 oczywiście zaiste, to powinnaś wiedzieć, no i ten teges...świetne no!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny rozdział, serio :D Lubię Twojego bloga, możesz mi wierzyć <3
    zapraszam do sb
    onlymy-way.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń