Różnica czasu, dawała się nam wszystkim we znaki. Jedyne co się liczyło, to to by zdążyć przećwiczyć wszystkie utwory które mieliśmy dziś zagrać. Zaczynaliśmy grać R.U. gdy ktoś nam przewał. Był to zapewne koleś który zajmował się całym koncertem. Rozmawiał z naszym menago. Po chwili, mężczyzna odszedł a nasz menadżer podszedł do nas z wyrazem twarzy jak zbity pies.
- Panowie - odezwał się- czas zaczynać.
- Że co proszę? - odezwaliśmy się wszyscy chórem, a Joe'emu oczy prawie wyszły z orbit.
- To co słyszeliście. Joe, nie patrz na mnie jak na idiotę. Już czas. Ruchy, ruchy! Wio na scenę wszyscy!
Szybko odłożyliśmy instrumenty i napiliśmy się wody by się lekko nawilżyć. Zdążyliśmy jeszcze przebrać ciuchy i zaczęliśmy koncert z lekkim opóźnieniem. Na szczęście fani nie zauważyli naszego spóźnienia, a nawet jeśli, to gdy tylko zaczęliśmy grać pierwszy kawałek od razu nam wybaczyli. Przywitał nas wielki aplauz, okrzyki i plakaty z różnymi napisami.
Graliśmy naprawdę super, co można było wywnioskować z aplauzu. Przyszła kolej na przerwę, zszedłem ze sceny, razem z chłopakami, a na nasze miejsce wszedł nasz support. Chłopaki byli kompletnie nakręceni, spoceni i spragnieni, wypiliśmy po kilka butelek wody i ustawiliśmy się w kolejce do kibla. Ja sprawdziłem skrzynkę odbiorczą, może dostałem SMS od Marcie. Niestety, nie odpisała mi. Trochę się zmartwiłem, ale co mogłem zrobić? Dzieliło nas kilka państw, ocean atlantycki i kilka stanów. Oczywiście, chciałbym coś zrobić, ale nie było jak. Przerwa się skończyła i na nowo weszliśmy na scenę. Graliśmy jak nigdy, a publika wariowała. Taki widok, był naprawdę nieziemski.
Marcie
Gdy wstałam... gdy wstałam, właściwie nie pamiętam co było.
Pamiętam tylko, że niczego nie pamiętam, bo bolała mnie głowa. Chwyciłam telefon, żeby napisać do Brad'a. Niestety, nie miałam pojęcia co napisać. Po ośmiu próbach, odłożyłam telefon na jego poprzednie miejsce. Wstałam, przebrałam się i stwierdziłam że pogoda się poprawiła więc to wykorzystam i gdzieś pójdę. Nie będę siedzieć ciągle w domu.
Weszłam do garderoby i upadłam na podłogę. Nie wiem czemu, ale jakbym na chwilę straciła czucie w nogach. Chwilę tak leżałam, kompletnie ogłupiała. Po chwili wstałam i wciąż zdezorientowana zaczęłam wybierać ubrania. Na początku wzięłam się za obuwie, konkretnie to wzięłam nie dawno kupione lity, potem spodnie, zwykłą białą koszulę a pod nią czarną bokserkę i na wierzch kurtkę. Wzięłam jeszcze mały plecaczek, bo stwierdziłam że nie chce mi się tachać torebki. Ubrałam się szybko, uczesałam, pomalowałam i umyłam zęby. Wreszcie dziś po raz pierwszy wyglądałam jak człowiek. Gdy zeszłam na duł, tacie opadła szczęka, ale po chwili ogarną się i zapytał:
- Dokąd się wybierasz?
- Na zakupy.
- Potrzebujesz pieniędzy?
W sumie, to miałam jeszcze dość sporą ilość gotówki w portfelu i zapas na karcie, ale postanowiłam że pustkę którą stanowi brak Brad'a, wypełnię zakupami. Oczywiście wiedziałam, że to mi nic nie da, ale jednak stwierdziłam, że wezmę od taty.
- Tak.
- Okej. - Nic więcej nie powiedział. Sięgną do kieszeni i wyciągną z niego portfel. Wyciągną z niego plik dwustu dolarowych banknotów i mi je wręczył.
- Dziękuję. - Odparłam i wzięłam jego pieniądze.
Wyszłam z salonu, gdzie spotkałam ojca i poszłam do drzwi. Na podwórku było wciąż pochmurnie, ale nie padło. Skierowałam się do garażu, po swój samochód. Na całe szczęście, nie było w pobliżu Sam'a. Szłam prostu, dumnie jakbym chciała pokazać kwiatkom jaka to ja jestem zajebista. Eh...
*******************************************************************************************************
Wybaczcie, że dzielę ten rozdział na dwie części, ale po prostu stwierdziłam że już dawno nie było rozdziału i pasuje coś dodać, a ten jeszcze nie skończony, ale trudno dodam.
Przepraszam że taki krótki i że musieliście czekać.
Czekam na wasze opinie :****
CZYTASZ?- KOMENTUJ!!!!!
~ Jane