Heej.
Chciałam was tylko poinformować, że przepraszam jeśli coś co napiszę nie będzie zgodne z prawdą. Żebyście wiedzieli o co chodzi, to powiem wam niektóre informacje:
1. akcja rozgrywa się w 2005 roku.
2. niektóre rzeczy nie są prawdziwe, dajmy na to np.: bohaterka ma i-phone'a 5, a w '05 jeszcze ich nie było.
3. Brad wygląda mniej więcej tak: https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEj0Yl7hnvqr5bdYrVvG-RMqdebHymU54lMwhVZoXS-DC_O7qgdABJAd8bOTL02fCg4z-7YAFU3Xr4LlA4N_Aksax2uBmhn0momQtZcg_-PwrEQJAhFl_GyjkDyBZUtspzh2GCr5bsnfDHWL/s400/Brad+Delson.jpg
4. na zdjęciach które dodaję do rozdziałów nie są bohaterzy tylko jakieś postacie.
No to tyle na razie tych informacji. Mam nadzieję że polecacie mojego bloga znajomym.
Kocham was moim drodzy czytelnicy.
Wasza dziwna i zachwycona ilością wyświetleń, autorka
~Jane
Wyświetlenia
czwartek, 30 maja 2013
Rozdział 4
Brad
-... namiętnie pocałować Marcie -dokończył.
Zatkało mnie.
Boże, ale on ma pomysły.
Nie pewnie, spojrzałem na Marcie. W jej oczach wyraźnie było widać zaskoczenie. Walczyła w sobie. Było to bardzo dokładnie widać. Myśląc "walczyła", mam na myśli to, że było po niej widać, że nie może się zdecydować, co ma zrobić. Wyglądało na to, że z jednej strony chce to zrobić, a z drugiej się waha. Waha, między dwoma opcjami: pierwsza: stwierdzić, że to za chamskie i nie zgodzi się bym wykonał to wyzwanie, z drugiej jednak, wiedziała że widzę jak jej zdarzy się spojrzeć na mnie "tym" wzrokiem.
- No! Brad, już. Całuj! - były to słowa Caroline, które po chamsku wyrwały mnie z zamyślenia.
Cóż miałem innego robić? Jeszcze raz rzuciłem okiem na Marcie. Już zdecydowała...pragnęła tego. Szczerze? Ja również. Już kilka godzin temu, kiedy ją pierwszy raz zobaczyłem, myślałem że nie zapanuję nad sobą, podejdę i ją pocałuję. Z jednej strony dziękowałem James'owi, ale z drugiej strony miałem wielką ochotę oklepać mu mordę.
- Szybciej, bo mi się odechce! - krzyknęła Marcie.
O boziu...-pomyślałem.
Wstałem i podszedłem do Marcie. Dziewczyna wstała, zanim zdążyłem choćby się delikatnie zniżyć. Była ode mnie dość niższa. Nie no, co ja pierdole za głupoty. Była ode mnie o głowę niższa, a może i więcej. Stanęła na palcach, ale dalej była za niska. Wpadłem nagle na świetny pomysł. Schyliłem się i... podniosłem ją za tyłek. Marcie od razu załapała o co mi chodzi i skoczyła tak że teraz oplatała mnie nogami w biodrach. Teraz była "wyższa".
No i zacząłem ją całować. Miała miękkie usta i zwinny język. Wiem, głupio to zabrzmiało, ale na prawdę, można powiedzieć że ona tu działała. Ale zaraz, jeszcze opowie koleżankom jak ja to beznadziejnie całuję, i będę pośmiewiskiem. O nie! Mowy nie ma!
Usiadłem na najbliższym fotelu i złapałem ja za głowę. Przybliżyłem ją bardziej do siebie i zacząłem bardziej, najbardziej jak potrafię namiętnie całować. Ona jednak nie dawała za wygraną i ciągle próbowała walczyć. Uśmiechnąłem się przez pocałunek. Chyba się zdziwiła, że się uśmiecham przez pocałunek bo przez chwile przestała walczyć z moim językiem, ale po chwili się opanowała i znowu zaczęła. Jednak i tak ja wygrywałem. Nagle brakło nam powietrza, ale i tak nie chcieliśmy przerywać, więc na krótką chwilę, oderwaliśmy się od siebie. Uśmiechnęła się do mnie zalotnie i dyskretnie kiwnęła głową na schody prowadzące na górę. Czy ona chce się ze mną bzykać? O kurwa...
No dobra.
Nie! Kurwa, nie będę się kochał z jakąś małolatą. Ja mam 28, ona ledwo skończoną 20. Nie.. takie coś nie wchodzi w grę. Moje rozmyślenia zajęły tylko kilka sekund, potem znowu się całowaliśmy. Zaraz... przecież już powinniśmy przestać. Hm... no nic. Dobra dość.
Gdy przerwałem pocałunek, Marcie była wyraźnie zniesmaczona moim czynem. Odwróciła się do swoich przyjaciół i uśmiechnęła się. Czułem że chce zejść z moich kolan, więc jej pozwoliłem by ze mnie zeszła. Przełożyła swoje nogi do przodu, wstała i zachwiała się. Szybo wstałem, bo nie było możliwości, żeby nie upadła. Złapałem ją i przycisnąłem.
- Chyba mam nogi jak z waty - stwierdziła Marcie.
Wszyscy na nas spojrzeli, a ja popatrzyłem na zegarek. Była druga w nocy. O kuźwa...
- Ej, ludzie. Jest już druga. Może będziemy się zbierać? - zapytałem, i spojrzałem na wszystkich po kolei. Nikt się nie odezwał. - No! Ludzie! - krzyknąłem.
- Cśśś! - uciszyła mnie Darcy, wskazując palcem na Marcie. -Spójrz na nią.
Nie wiedziałem o co jej chodzi, ale zrobiłem tak jak powiedziała. Aha. Wszystko jasne. Marcie... zasnęła.
Co ja miałem zrobić? Trzymać jej cały czas nie będę.
- Ej, dziewczyny zaprowadźcie mnie do jej pokoju, zaniosę ją tam.
- Caroline, idź ty. My trochę tu ogarniemy, bo jak jej mama zobaczy ten syf to ją zajebie. -Powiedziała Darcy, a James i Alex przytaknęli.
Poznałem Caroline tydzień temu w klubie. Ja i reszta linkinów, poszliśmy się zabawić po wyczerpującej próbie. Była sama, powiedziała Chazz'owi że miały być tu jej kumpele, ale jedna z nich nie mogła bo matka dała jej kare, a druga musiała zostać w domu z młodszym rodzeństwem. Caroline wpadła w oko Chester'owi, dlatego dziś jesteśmy znajomymi, ciekawe co powiedziałby Chazz gdyby widział jak ona całuję się z Alex'em. Szczerze mam w dupie to z kim się całuję. No chyba nie podejdę do Alex'a i nie powiem "Ona jest Chester'a" i nie dam mu w ryj. Niech sobie Chester jej pilnuje. Ja swatką nie jestem, nie będę się wpierdalać w jego miłostki. Szczerze, to miał tu być Chester, ale Caroline nam powiedziała:
- Chłopaki, potrzebuję jednego z was. Jutro robimy takie "spotkanie" u mojej koleżanki i potrzebuje kogoś do towarzystwa dla niej. Więc który idzie?
Chciała żeby szedł Chester, ale on powiedział że ma plany nie może iść. No i padło na mnie bo Phoenix jest chory, a reszta, czyli Rob, Mike i Joe poszli się zabawić do klubu.
Właściwie to nie żałuję. Marcie, to bardzo ładna dziewczyna więc nie zmarnowałem sobie wieczoru. Caroline zaprowadziła mnie po schodach na górę, potem długim korytarzem prosto, a potem w lewo. Myślałem że idziemy dalej, ale Caroline zatrzymała się przed brązowymi drzwiami i je otworzyła. Przytrzymała mi drzwi, bym mógł swobodnie wejść do jej pokoju. Stanąłem w miejscu bo nic nie widziałem. Czekałem aż Caroline, upora się ze znalezieniem włącznika światła. Wreszcie go znalazła.
O kurwa!
Ale tu jasno. Jeszcze trochę a bym się przewrócił. Dobrze że się nie nachlałem i umiem złapać równowagę. Zlokalizowałem szybko łóżko i ją w nim położyłem, zdjąłem jej buty i położyłem je pod łóżkiem.
- Ej, może nastawimy jej budzik? - zapytała do tej pory milcząca Caroline.
- Po co?
- No bo skoro jej mama wróci o 9, to musi trochę posprzątać. Przecież my wszystkiego nie ogarniemy.
- Aha. Masz rację, nastaw jej budzik, a ja pójdę im pomóc.
- Okej.
Wyszedłem z jej pokoju i skierowałem się w stronę schodów. Gdy zszedłem, zobaczyłem że oni już stoją pod drzwiami i czekają na nas. Podszedłem do nich i zdjąłem z wieszaka swoją bordową bluzę. Po chwili z góry zeszła Caroline i wyszliśmy z domu Marcie.
- Ej, co zrobimy z kluczem? Przecież trzeba zamknąć ich dom? -ocknęła się Darcy.
- W sumie racja. Przecież kto by nie chciał okraść takiej chałupy? - stwierdził Alex.
- Ja wiem, co możemy zrobić. Przecież możemy wrzucić klucz do skrzynki na listy. - Caroline wtrąciła swoje cztery grosze.
- Tak zrobimy.
Zamknęliśmy drzwi i zostawiliśmy klucz w skrzynce na listy. Darcy napisała jeszcze SMS'a do Marcie, w którym napisała że klucz zostawiliśmy w skrzynce na listy.
Potem wszyscy rozeszliśmy się w swoje strony.
*********************************************************************************
Uff, mamy wreszcie rozdział 4.
Szczerze to myślałam że już go dziś nie napiszę. Wiem, że jest cienki, ale jestem zmęczona i nie chciało mi się pisać.
Dziękuję mojej najlepszej przyjaciółce która zasadziła mi mocnego kopa w dupę (nie dosłownie), gdy byłam już na skraju załamania.
Mam nadzieję że rozdział wam się podobał.
Liczę na to że wyrazicie swoją opinię w komentarzu.
~Jane
-... namiętnie pocałować Marcie -dokończył.
Zatkało mnie.
Boże, ale on ma pomysły.
Nie pewnie, spojrzałem na Marcie. W jej oczach wyraźnie było widać zaskoczenie. Walczyła w sobie. Było to bardzo dokładnie widać. Myśląc "walczyła", mam na myśli to, że było po niej widać, że nie może się zdecydować, co ma zrobić. Wyglądało na to, że z jednej strony chce to zrobić, a z drugiej się waha. Waha, między dwoma opcjami: pierwsza: stwierdzić, że to za chamskie i nie zgodzi się bym wykonał to wyzwanie, z drugiej jednak, wiedziała że widzę jak jej zdarzy się spojrzeć na mnie "tym" wzrokiem.
- No! Brad, już. Całuj! - były to słowa Caroline, które po chamsku wyrwały mnie z zamyślenia.
Cóż miałem innego robić? Jeszcze raz rzuciłem okiem na Marcie. Już zdecydowała...pragnęła tego. Szczerze? Ja również. Już kilka godzin temu, kiedy ją pierwszy raz zobaczyłem, myślałem że nie zapanuję nad sobą, podejdę i ją pocałuję. Z jednej strony dziękowałem James'owi, ale z drugiej strony miałem wielką ochotę oklepać mu mordę.
- Szybciej, bo mi się odechce! - krzyknęła Marcie.
Wstałem i podszedłem do Marcie. Dziewczyna wstała, zanim zdążyłem choćby się delikatnie zniżyć. Była ode mnie dość niższa. Nie no, co ja pierdole za głupoty. Była ode mnie o głowę niższa, a może i więcej. Stanęła na palcach, ale dalej była za niska. Wpadłem nagle na świetny pomysł. Schyliłem się i... podniosłem ją za tyłek. Marcie od razu załapała o co mi chodzi i skoczyła tak że teraz oplatała mnie nogami w biodrach. Teraz była "wyższa".
No i zacząłem ją całować. Miała miękkie usta i zwinny język. Wiem, głupio to zabrzmiało, ale na prawdę, można powiedzieć że ona tu działała. Ale zaraz, jeszcze opowie koleżankom jak ja to beznadziejnie całuję, i będę pośmiewiskiem. O nie! Mowy nie ma!
Usiadłem na najbliższym fotelu i złapałem ja za głowę. Przybliżyłem ją bardziej do siebie i zacząłem bardziej, najbardziej jak potrafię namiętnie całować. Ona jednak nie dawała za wygraną i ciągle próbowała walczyć. Uśmiechnąłem się przez pocałunek. Chyba się zdziwiła, że się uśmiecham przez pocałunek bo przez chwile przestała walczyć z moim językiem, ale po chwili się opanowała i znowu zaczęła. Jednak i tak ja wygrywałem. Nagle brakło nam powietrza, ale i tak nie chcieliśmy przerywać, więc na krótką chwilę, oderwaliśmy się od siebie. Uśmiechnęła się do mnie zalotnie i dyskretnie kiwnęła głową na schody prowadzące na górę. Czy ona chce się ze mną bzykać? O kurwa...
No dobra.
Nie! Kurwa, nie będę się kochał z jakąś małolatą. Ja mam 28, ona ledwo skończoną 20. Nie.. takie coś nie wchodzi w grę. Moje rozmyślenia zajęły tylko kilka sekund, potem znowu się całowaliśmy. Zaraz... przecież już powinniśmy przestać. Hm... no nic. Dobra dość.
Gdy przerwałem pocałunek, Marcie była wyraźnie zniesmaczona moim czynem. Odwróciła się do swoich przyjaciół i uśmiechnęła się. Czułem że chce zejść z moich kolan, więc jej pozwoliłem by ze mnie zeszła. Przełożyła swoje nogi do przodu, wstała i zachwiała się. Szybo wstałem, bo nie było możliwości, żeby nie upadła. Złapałem ją i przycisnąłem.
- Chyba mam nogi jak z waty - stwierdziła Marcie.
Wszyscy na nas spojrzeli, a ja popatrzyłem na zegarek. Była druga w nocy. O kuźwa...
- Ej, ludzie. Jest już druga. Może będziemy się zbierać? - zapytałem, i spojrzałem na wszystkich po kolei. Nikt się nie odezwał. - No! Ludzie! - krzyknąłem.
- Cśśś! - uciszyła mnie Darcy, wskazując palcem na Marcie. -Spójrz na nią.
Nie wiedziałem o co jej chodzi, ale zrobiłem tak jak powiedziała. Aha. Wszystko jasne. Marcie... zasnęła.
Co ja miałem zrobić? Trzymać jej cały czas nie będę.
- Ej, dziewczyny zaprowadźcie mnie do jej pokoju, zaniosę ją tam.
- Caroline, idź ty. My trochę tu ogarniemy, bo jak jej mama zobaczy ten syf to ją zajebie. -Powiedziała Darcy, a James i Alex przytaknęli.
Poznałem Caroline tydzień temu w klubie. Ja i reszta linkinów, poszliśmy się zabawić po wyczerpującej próbie. Była sama, powiedziała Chazz'owi że miały być tu jej kumpele, ale jedna z nich nie mogła bo matka dała jej kare, a druga musiała zostać w domu z młodszym rodzeństwem. Caroline wpadła w oko Chester'owi, dlatego dziś jesteśmy znajomymi, ciekawe co powiedziałby Chazz gdyby widział jak ona całuję się z Alex'em. Szczerze mam w dupie to z kim się całuję. No chyba nie podejdę do Alex'a i nie powiem "Ona jest Chester'a" i nie dam mu w ryj. Niech sobie Chester jej pilnuje. Ja swatką nie jestem, nie będę się wpierdalać w jego miłostki. Szczerze, to miał tu być Chester, ale Caroline nam powiedziała:
- Chłopaki, potrzebuję jednego z was. Jutro robimy takie "spotkanie" u mojej koleżanki i potrzebuje kogoś do towarzystwa dla niej. Więc który idzie?
Chciała żeby szedł Chester, ale on powiedział że ma plany nie może iść. No i padło na mnie bo Phoenix jest chory, a reszta, czyli Rob, Mike i Joe poszli się zabawić do klubu.
Właściwie to nie żałuję. Marcie, to bardzo ładna dziewczyna więc nie zmarnowałem sobie wieczoru. Caroline zaprowadziła mnie po schodach na górę, potem długim korytarzem prosto, a potem w lewo. Myślałem że idziemy dalej, ale Caroline zatrzymała się przed brązowymi drzwiami i je otworzyła. Przytrzymała mi drzwi, bym mógł swobodnie wejść do jej pokoju. Stanąłem w miejscu bo nic nie widziałem. Czekałem aż Caroline, upora się ze znalezieniem włącznika światła. Wreszcie go znalazła.
O kurwa!
Ale tu jasno. Jeszcze trochę a bym się przewrócił. Dobrze że się nie nachlałem i umiem złapać równowagę. Zlokalizowałem szybko łóżko i ją w nim położyłem, zdjąłem jej buty i położyłem je pod łóżkiem.
- Ej, może nastawimy jej budzik? - zapytała do tej pory milcząca Caroline.
- Po co?
- No bo skoro jej mama wróci o 9, to musi trochę posprzątać. Przecież my wszystkiego nie ogarniemy.
- Aha. Masz rację, nastaw jej budzik, a ja pójdę im pomóc.
- Okej.
Wyszedłem z jej pokoju i skierowałem się w stronę schodów. Gdy zszedłem, zobaczyłem że oni już stoją pod drzwiami i czekają na nas. Podszedłem do nich i zdjąłem z wieszaka swoją bordową bluzę. Po chwili z góry zeszła Caroline i wyszliśmy z domu Marcie.
- Ej, co zrobimy z kluczem? Przecież trzeba zamknąć ich dom? -ocknęła się Darcy.
- W sumie racja. Przecież kto by nie chciał okraść takiej chałupy? - stwierdził Alex.
- Ja wiem, co możemy zrobić. Przecież możemy wrzucić klucz do skrzynki na listy. - Caroline wtrąciła swoje cztery grosze.
- Tak zrobimy.
Zamknęliśmy drzwi i zostawiliśmy klucz w skrzynce na listy. Darcy napisała jeszcze SMS'a do Marcie, w którym napisała że klucz zostawiliśmy w skrzynce na listy.
Potem wszyscy rozeszliśmy się w swoje strony.
*********************************************************************************
Uff, mamy wreszcie rozdział 4.
Szczerze to myślałam że już go dziś nie napiszę. Wiem, że jest cienki, ale jestem zmęczona i nie chciało mi się pisać.
Dziękuję mojej najlepszej przyjaciółce która zasadziła mi mocnego kopa w dupę (nie dosłownie), gdy byłam już na skraju załamania.
Mam nadzieję że rozdział wam się podobał.
Liczę na to że wyrazicie swoją opinię w komentarzu.
~Jane
wtorek, 28 maja 2013
^^
Heej.
O matko! Patrzcie tylko jakie piękne statystyki!
A tu jeszcze takie coś:
Myślałam, że jak założę tego bloga, to będzie maximum 4 wyświetlenia, a tu taka niespodzianka. Dziękuję wam, jesteście prze kochani.
SOLIDER FOREVER AND EVER <3
~Jane
O matko! Patrzcie tylko jakie piękne statystyki!
A tu jeszcze takie coś:
Myślałam, że jak założę tego bloga, to będzie maximum 4 wyświetlenia, a tu taka niespodzianka. Dziękuję wam, jesteście prze kochani.
SOLIDER FOREVER AND EVER <3
~Jane
poniedziałek, 27 maja 2013
Rozdział 3
Marcie
Siedzieliśmy w szóstkę na kanapie, oglądając jakiś durnowaty horror, kiedy zadzwonił mój telefon.
Spojrzałam na wyświetlacz mojego phone'a. Mama...- przeczytałam w myślach.
No co się tak dziwicie? Nie podoba wam się moje zdjęcie i mamy, jak byłam mała??

A tak serio, to ściągnęłam to foto z netu, bo nie miałam co robić, a mi się spodobało. Ale wracając.
- Sorry, ale muszę odebrać- szepnęłam, wstałam i pobiegłam do kuchni.
- Halo?
- Cześć, Marcie. Wiesz, nie będę na siódmą, ponieważ jest wielki korek i podjęliśmy z Sam'em decyzję, że jednak wrócimy do Sue i tam przenocujemy. Wrócimy jutro o 9 i razem zjemy śniadanie. Mam nadzieję że nie zrobiłaś imprezy?
- Nie, jest tylko Darcy, Caroline i James. Oglądamy komedię. Jak pójdą, to posprzątam i zamknę dom.
- Dobrze. W takim razie, to tyle co chciałam wiedzieć. Do jutra, kochanie.
- Okej, do jutra mamo. -Powiedziałam. Przez telefon było słychać że stała w korkach i to bardzo.
Wiem, że skłamałam, ale co ją to obchodzi że jest jeszcze dwóch chłopaków? Mam ją w dupie. Weszłam do salonu, było tam ciemno jak w dupie u murzyna. Kurwa, żebym się nie wyjebała - pomyślałam. Po omacku dotarłam do stolika koło sofy, ale za chuja nie mogłam dotknąć sofy, była chyba za daleko...
- Panowie i panie, kto ma ochotę na browara?- zruciłam słowa w mrok.
- Ja!!!- krzyknęli wszyscy jednocześnie.
Zaśmiałam się.
- Okej, tylko potrzebuję kogoś, kto pójdzie ze mną do piwnicy po browary. Aha i jeszcze jedna sprawa....- przerwałam, żeby ich trzymać w niepewności -... mama wraca jutro o 9!!
- Taaaaak!!! -krzyknęły moje przyjaciółki.
- No dobra. Ogarnijmy się. Brad, zapieprzaj z Marcie do piwnicy po piwska.
- Okej.
Byliśmy z Brad'em już przy schodach, po których się wychodzi z salonu, kiedy zawołał za Brad'em Alex.
- Brad! -chłopak odwrócił się i popatrzył na Alex'a z wyczekiwaniem w oczach.
- Tylko pamiętaj, nie zgwałć Marcie w tej piwnicy, bo się piwska rozmrożą!- Brad się zarumienił, ale i tak zaśmiał, a Jam i Alex przybili sobie piątkę i wybuchli gromkim śmiechem. Tylko szkoda, że mi Darcy i Caroline, nie jest do śmiechu w tym temacie- pomyślałam.
Trzepnęłam Brad'a w umięśnione ramie, spojrzał na mnie i grzecznie poszedł za mną w kierunku piwnicy.
OMG.
Właśnie sobie uświadomiłam że skoro mama wróci JUTRO o 9 to Sam również wróci JUTRO o 9!
Możecie mnie przezywać od idiotek, ale nie słyszałam nic oprócz "...jutro o 9...". O ja pierdole, a co z seksem? Kurwa, ja nie wytrzymie!
- Em... Marcie? Sorry, że przeszkadzam, ale zamkniesz lodówkę?
Ocknęłam się z moich "fatazji" o seksie i spojrzałam na Brad'a. O Boże, ale z niego dupa jest.
Marcie! Ogarnij się dziewczyno, bo w seksoholizm popadniesz!
- Tak, już.
Wróciliśmy do salonu, i trafiliśmy na to jak Alex i Caroline namiętnie sie całowali, a Darc i Jam się obmacywali w "swoim stylu" (nie będę tłumaczyć na czym to polega). Ja i Brad, spojrzeliśmy na siebie i do głowy przyszedł na ten sam pomysł. Kiwnęłam głową, na znak zgody i.......
- Mamy piwo!!! - krzyknęliśmy, a wy co już zboczuchy myśleliście, co?
Caroline natychmiast oderwała się od Alex'a, choć ten protestował, a Darcy i James przerwali swoje "pieszczoty".
- To na co czekacie?! Dawać to kurwa!- rozdarł się James.
Zaczęłam się śmiać i postawiłam 5 butelek na ziemi obok sofy, a Brad resztę obok tych pięciu.
Usiedliśmy z Brad'em na kanpie obok (znowu) całujących się Caroline i Alex'a.
- Ej, no! Może byście przestali się wreszcie miziać i powiedzieli, co oglądamy? - powiedział Brad.
- Właściwie, to już tyle filmów -odpowiedział James.
- Jak to? -zapytałam szczerze zdziwiona.
- No tak to. Wypożyczyliśmy trzy filmy. "The Ring", "Paranormal Activiti" i "Mama". Obejrzeliśmy już przecież wszystkie.
- To co my teraz zrobimy? -zapytaliśmy równocześnie Brad i ja.
- Ja wiem! -wyrwała się do tej pory milcząca Darcy. -Możemy zagrać w butelkę!
- O taak! Ja chce pierwsza kręcić! -zawołała Caroline.
- Dobra, tylko trzeba butelkę. Zgodziłam się.
- Chłopaki, zerujemy? - zapytał Alex, trzymając w ręku trzy jeszcze nie rozpoczęte piwa.
- Jeszcze pytasz - prychną Brad.
Jam i Brad wzięli butelki od Alex'a, otworzyli i na "START" zaczęli pić. Pierwszy skończył Brad, potem Alex, a następnie James, ale tylko dlatego, że Darcy uderzyła go w tyłek i się zakrztusił. Jako że Brad jest tak jakby moim partnerem, pogratulowałam mu mocnym....przytulasem.
Biorąc butelkę zwycięzcy (Brad'a) usiadłam po turecku na dywanie w miejscu, gdzie jeszcze dziś nie siedzieliśmy i zwołałam resztę. Usiedli wokół mnie. Po mojej lewej Alex, a po prawej Darcy. Brad siedział obok Caroline, która siedziała obok Alex'a.
Pierwsza kręciła Caroline, wylosowała mnie.
- Marcie, pytanie czy wyzwanie? - uśmiechnęła się chytrze.
- Pytanie.
- Jesteś dziewicą? -puściła mi oczko. Wiedziała że chłopaki nic nie wiedzą o tym, że zostałyśmy zgwałcone.
- Nie. -Opowiedziałam, po jej wyrazie twarzy, skumałam że nie spodziewała się takiej odpowiedzi.
- Teraz ja -chwyciłam butelkę i zakręciłam. Wypadło na James'a.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Wyzwanie. -Odpowiedział bez ogródek.
- Idź do sypiali mojej mamy, załóż jakiś jej stanik i paraduj w nim przez resztę wieczoru.
Nasza ekipa wybuchła śmiechem, a Jam posłusznie wstał i poszedł do sypiali mojej mamy. Wrócił pod dwóch minutach z czarnym koronkowym stanikiem Push-Up, odziwo prawidło założonym.
- Teraz ty.
- Okej. - chwycił butelkę i zakręcił nią, wypadło na Brad'a. - Pytanie czy wyzwanie?
- Wyzwanie.
- Musisz...
**********************************************************************************
Jest rozdział 3! Kto się cieszy :3 ?
Może wam się wydać trochę za krótki, ale chciałam by był krótki, żeby go zakończyć w taki sposób, by potrzymać was w niepewności.
Mam również kilka pytań do was:
1. Jak myślicie, jakie wyzwanie da James, Brad'owi?
2. Polecacie komuś mojego bloga?
3. Jaka była wasz pierwsza myśl, kiedy przeczytaliście rozdział pierwszy? Jakie były wasze odczucia, co do dalszych losów bohaterów?
4. Macie jakieś pomysł co by mogło się wydarzyć w następnych rozdziałach?
Miło mi że czytacie mojego bloga, ale proszę też o komentarze. Odp. mi na te pytania i chciałam was poinformować, że jeśli chcecie to możecie zadawać pytania bohaterom ;)
~Jane
Siedzieliśmy w szóstkę na kanapie, oglądając jakiś durnowaty horror, kiedy zadzwonił mój telefon.
Spojrzałam na wyświetlacz mojego phone'a. Mama...- przeczytałam w myślach.
No co się tak dziwicie? Nie podoba wam się moje zdjęcie i mamy, jak byłam mała??

A tak serio, to ściągnęłam to foto z netu, bo nie miałam co robić, a mi się spodobało. Ale wracając.
- Sorry, ale muszę odebrać- szepnęłam, wstałam i pobiegłam do kuchni.
- Halo?
- Cześć, Marcie. Wiesz, nie będę na siódmą, ponieważ jest wielki korek i podjęliśmy z Sam'em decyzję, że jednak wrócimy do Sue i tam przenocujemy. Wrócimy jutro o 9 i razem zjemy śniadanie. Mam nadzieję że nie zrobiłaś imprezy?
- Nie, jest tylko Darcy, Caroline i James. Oglądamy komedię. Jak pójdą, to posprzątam i zamknę dom.
- Dobrze. W takim razie, to tyle co chciałam wiedzieć. Do jutra, kochanie.
- Okej, do jutra mamo. -Powiedziałam. Przez telefon było słychać że stała w korkach i to bardzo.
Wiem, że skłamałam, ale co ją to obchodzi że jest jeszcze dwóch chłopaków? Mam ją w dupie. Weszłam do salonu, było tam ciemno jak w dupie u murzyna. Kurwa, żebym się nie wyjebała - pomyślałam. Po omacku dotarłam do stolika koło sofy, ale za chuja nie mogłam dotknąć sofy, była chyba za daleko...
- Panowie i panie, kto ma ochotę na browara?- zruciłam słowa w mrok.
- Ja!!!- krzyknęli wszyscy jednocześnie.
Zaśmiałam się.
- Okej, tylko potrzebuję kogoś, kto pójdzie ze mną do piwnicy po browary. Aha i jeszcze jedna sprawa....- przerwałam, żeby ich trzymać w niepewności -... mama wraca jutro o 9!!
- Taaaaak!!! -krzyknęły moje przyjaciółki.
- No dobra. Ogarnijmy się. Brad, zapieprzaj z Marcie do piwnicy po piwska.
- Okej.
Byliśmy z Brad'em już przy schodach, po których się wychodzi z salonu, kiedy zawołał za Brad'em Alex.
- Brad! -chłopak odwrócił się i popatrzył na Alex'a z wyczekiwaniem w oczach.
- Tylko pamiętaj, nie zgwałć Marcie w tej piwnicy, bo się piwska rozmrożą!- Brad się zarumienił, ale i tak zaśmiał, a Jam i Alex przybili sobie piątkę i wybuchli gromkim śmiechem. Tylko szkoda, że mi Darcy i Caroline, nie jest do śmiechu w tym temacie- pomyślałam.
Trzepnęłam Brad'a w umięśnione ramie, spojrzał na mnie i grzecznie poszedł za mną w kierunku piwnicy.
OMG.
Właśnie sobie uświadomiłam że skoro mama wróci JUTRO o 9 to Sam również wróci JUTRO o 9!
Możecie mnie przezywać od idiotek, ale nie słyszałam nic oprócz "...jutro o 9...". O ja pierdole, a co z seksem? Kurwa, ja nie wytrzymie!
- Em... Marcie? Sorry, że przeszkadzam, ale zamkniesz lodówkę?
Ocknęłam się z moich "fatazji" o seksie i spojrzałam na Brad'a. O Boże, ale z niego dupa jest.
Marcie! Ogarnij się dziewczyno, bo w seksoholizm popadniesz!
- Tak, już.
Wróciliśmy do salonu, i trafiliśmy na to jak Alex i Caroline namiętnie sie całowali, a Darc i Jam się obmacywali w "swoim stylu" (nie będę tłumaczyć na czym to polega). Ja i Brad, spojrzeliśmy na siebie i do głowy przyszedł na ten sam pomysł. Kiwnęłam głową, na znak zgody i.......
- Mamy piwo!!! - krzyknęliśmy, a wy co już zboczuchy myśleliście, co?
Caroline natychmiast oderwała się od Alex'a, choć ten protestował, a Darcy i James przerwali swoje "pieszczoty".
- To na co czekacie?! Dawać to kurwa!- rozdarł się James.
Zaczęłam się śmiać i postawiłam 5 butelek na ziemi obok sofy, a Brad resztę obok tych pięciu.
Usiedliśmy z Brad'em na kanpie obok (znowu) całujących się Caroline i Alex'a.
- Ej, no! Może byście przestali się wreszcie miziać i powiedzieli, co oglądamy? - powiedział Brad.
- Właściwie, to już tyle filmów -odpowiedział James.
- Jak to? -zapytałam szczerze zdziwiona.
- No tak to. Wypożyczyliśmy trzy filmy. "The Ring", "Paranormal Activiti" i "Mama". Obejrzeliśmy już przecież wszystkie.
- To co my teraz zrobimy? -zapytaliśmy równocześnie Brad i ja.
- Ja wiem! -wyrwała się do tej pory milcząca Darcy. -Możemy zagrać w butelkę!
- O taak! Ja chce pierwsza kręcić! -zawołała Caroline.
- Dobra, tylko trzeba butelkę. Zgodziłam się.
- Chłopaki, zerujemy? - zapytał Alex, trzymając w ręku trzy jeszcze nie rozpoczęte piwa.
- Jeszcze pytasz - prychną Brad.
Jam i Brad wzięli butelki od Alex'a, otworzyli i na "START" zaczęli pić. Pierwszy skończył Brad, potem Alex, a następnie James, ale tylko dlatego, że Darcy uderzyła go w tyłek i się zakrztusił. Jako że Brad jest tak jakby moim partnerem, pogratulowałam mu mocnym....przytulasem.
Biorąc butelkę zwycięzcy (Brad'a) usiadłam po turecku na dywanie w miejscu, gdzie jeszcze dziś nie siedzieliśmy i zwołałam resztę. Usiedli wokół mnie. Po mojej lewej Alex, a po prawej Darcy. Brad siedział obok Caroline, która siedziała obok Alex'a.
Pierwsza kręciła Caroline, wylosowała mnie.
- Marcie, pytanie czy wyzwanie? - uśmiechnęła się chytrze.
- Pytanie.
- Jesteś dziewicą? -puściła mi oczko. Wiedziała że chłopaki nic nie wiedzą o tym, że zostałyśmy zgwałcone.
- Nie. -Opowiedziałam, po jej wyrazie twarzy, skumałam że nie spodziewała się takiej odpowiedzi.
- Teraz ja -chwyciłam butelkę i zakręciłam. Wypadło na James'a.
- Pytanie czy wyzwanie?
- Wyzwanie. -Odpowiedział bez ogródek.
- Idź do sypiali mojej mamy, załóż jakiś jej stanik i paraduj w nim przez resztę wieczoru.
Nasza ekipa wybuchła śmiechem, a Jam posłusznie wstał i poszedł do sypiali mojej mamy. Wrócił pod dwóch minutach z czarnym koronkowym stanikiem Push-Up, odziwo prawidło założonym.
- Teraz ty.
- Okej. - chwycił butelkę i zakręcił nią, wypadło na Brad'a. - Pytanie czy wyzwanie?
- Wyzwanie.
- Musisz...
**********************************************************************************
Jest rozdział 3! Kto się cieszy :3 ?
Może wam się wydać trochę za krótki, ale chciałam by był krótki, żeby go zakończyć w taki sposób, by potrzymać was w niepewności.
Mam również kilka pytań do was:
1. Jak myślicie, jakie wyzwanie da James, Brad'owi?
2. Polecacie komuś mojego bloga?
3. Jaka była wasz pierwsza myśl, kiedy przeczytaliście rozdział pierwszy? Jakie były wasze odczucia, co do dalszych losów bohaterów?
4. Macie jakieś pomysł co by mogło się wydarzyć w następnych rozdziałach?
Miło mi że czytacie mojego bloga, ale proszę też o komentarze. Odp. mi na te pytania i chciałam was poinformować, że jeśli chcecie to możecie zadawać pytania bohaterom ;)
~Jane
Szczęscie ^^
Heej.
Ja nie mogę, ludzie! Jest 131 wyświetleń! Dziękuję wam!
Mike jest z Was dumny ;) i ja też.
A tak przy okazji, chciałam was trochę "okrzyczeć", jest 131 wyświetleń i jeden komentarz pod każdym rozdziałem. Tak jak mówiłam, pamiętajcie, że możecie komentować z anonima, ale nie pisać coś w stylu "NEXT" bo to wkurwiające.
Ale i tak dziękuję wam wszystkim za to że czytacie to coś. ;)
~Jane
Ja nie mogę, ludzie! Jest 131 wyświetleń! Dziękuję wam!
A tak przy okazji, chciałam was trochę "okrzyczeć", jest 131 wyświetleń i jeden komentarz pod każdym rozdziałem. Tak jak mówiłam, pamiętajcie, że możecie komentować z anonima, ale nie pisać coś w stylu "NEXT" bo to wkurwiające.
Ale i tak dziękuję wam wszystkim za to że czytacie to coś. ;)
~Jane
środa, 22 maja 2013
Rozdział 2
Marcie
Otworzyłam zaspane oczy. Przez zasłony wdzierały się słabe promienie słoneczne. Got demed! Ale daje po oczach, pomyślałam. Zmrużyłam oczy i spojrzałam na śpiącego Sam'a. On był idelanym wszystko w nim było idealne. Czasem żałowałam że nie możemy być razem, obydwoje to wiemy, ale jednak i tak ciężko z tym żyć.
Przejechałam palcem po umięśnionym torsie Sam'a, on delikatnie drgną i uśmiechną się delikatnie, wiedział że to ja. W taki sposób spotykamy się już od półtorej roku, kończąc w łóżku. Co dziennie. Więc możecie się domyślić, że to nie był mój pierwszy raz. Tak właściwie, to nie jestem dziewicą od 13 roku życia. Tak, wiem co sobie teraz możecie pomyśleć "Ale dziwka". Ale ja zostałam zgwałcona. I co? Nadal to śmieszne? No widzicie. To tak, żeby was dłużej w "niepewności" nie trzymać, powiem wam jeszcze, że zgwałcił mnie mój wujek, brat mojej mamy, który aktualnie siedzi sobie w pace, z to co mi zrobił, a także dwóm innym dziewczynom w moim wieku z którymi się teraz przyjaźnię. Na początku trudno było mi się przyzwyczaić, że wujek mnie tak skrzywdził, ale od moich 13 urodziny minęło już 8 lat. Wtedy obiecałam sobie, że nigdy więcej nie będę uprawiać seksu, ale cóż, postanowienia się zmieniają. Zmieniłam się.
- Hej, mała. -Usłyszałam głos Sam'a, delikatnie drgnęłam i odwróciłam się do niego twarzom. Podciągnęłam się na łokci i pocałowałam go w usta na dzień dobry.
- Cześć.
- Jak się spało?
- Raczej dużo dziś nie spałam- odpowiedziałam i się zarumieniłam.
- Ale i tak wyglądasz pięknie, jak zwykle po obudzeniu jak i w ciągu dnia.- Przyznam że to było miłe, ale strasznie nie w jego stylu.
- Mała, która godzina?
- Gdzieś tak 7:15, a co?
- Fuck! Mam być o 8 u twojej mamy, mam ją gdzieś zawieść, a nawet nie byłem w domu.
- E tam. Ważne, że jesteś ze mną. Jak się spóźnisz, to postaram się jakoś udobruchać tę starą jędzę.
Sam uśmiechną się, słysząc jak nazywam swoją matkę. Nie darzyłam ją zbyt wielką sympatią, ważne, żeby dawała mi wysokie kieszonkowe i żeby miała w dupie to, co robię.
Przytuliłam się do piersi mojego ukochanego, a on obiją mnie ramionami i mocno przytulił.
- Wiesz co?- zapytałam.
- Hmm...?
- Chciałabym tak kiedyś spędzić cały dzień. Tylko ja i ty. Leżenie w łóżku i różne pieszczoty.- Powiedziałam i podniosłam się na łokciu, podciągnęłam wyżej i opadłam na łóżko.
Pocałowałam delikatnie płatek jego ucha i delikatnie szczypnęłam zębami.
- Uwierz mi, ja również- odpowiedział.- Chciałbym tu jeszcze zostać, ale muszę się zbierać - powiedział to i nachylił się nade mną by mnie pocałować. Chcąc by to trwało jak najdłużej, przytrzymałam jego głowę przy swojej szyi, by mógł mnie swobodnie całować, a ja znów rozpływać
się pochłonięte tą niesamowitą przyjemnością.
Sam chciał już wstać, ale objęłam go ręką. I...
nagle mu się odechciało. Przełożył jedną nogę przez moje ciało i całował już w usta. Odwrócił mnie na plecy, tak że teraz znajdowałam się cała pod nim. Może Sam, nie należał do najwyższych (na oko był 5/10 centymetrów wyższy niż ja), ale był bardzo silny. Rozłożyłam nogi, tak by jedna była po jego jednej stronie, a druga po drugiej. Całowaliśmy się gorąco i namiętnie, ale to chyba już wiecie. Potem nastąpiło to, co następuję prawie zawsze po serii gorących pocałunków. A jeśli jesteście na serio tak głupi i nie wiecie, co następuje potem, to ja wam powiem- seks. Ostry seks. No wiecie, bara-bara, bzykanko itp. itd.
***
- Otwieraj te drzwi! Do cholery jasnej, otwieraj!- obudziły mnie krzyki mojej niezrównoważonej psychicznie matki.
Zaraz moment! Przecież u mnie w pokoju jest Sam! O masakra! Otworzyła oczy i rozejrzałam się, a jego nie było. Popatrzyłam na zegarek, była 8:15. Czyli już wiadomo czemu go tu nie ma.
- Czy ty nie słyszysz?! Otwieraj te drzwi!!- darła się nadal.
Chwyciłam to co miałam pod ręką i przekręciłam drzwi w zamku. Otworzyłam, a przede mną stała wściekła do szpiku kości moja matka.
- Dziecko, dobijam się do ciebie już jakieś dobre pół godziny, myślałam że coś ci się stało- powiedziała spokojniej.
- Spoko, wszytko ze mną okej, spała tylko- powiedziałam ziewając, żeby wzmocnić efekt "zaspanego niewiniątka".
- Chciałam tylko powiedzieć, że jadę do ciociu Sue, wrócę wieczorem. Greg ma dziś wolne, Mary poszła na zakupy, Dave w ogrodzie. Jak skończy pracę to mu daj wypłatę. Jak Mary wróci to ugotuje obiad, a potem idzie do domu. Jadę z Sam'em, on nie będzie ze mną tam cały czas, tylko jak mnie dowiezie to wróci,a potem po mnie przyjedzie. Także do mojego powrotu, nie licząc Sam'a, będziesz sama. Jak będziesz się nudzić, to możesz posprzątać u siebie w pokoju, bo widzę że od wczoraj pokój znowu wygląda jak po przejściu tornada. Możesz robić co tylko chcesz, oprócz dzikich imprez, maksymalnie 5 znajomych. Dobra, ja lecę. Pa kochanie -oddaliła się.
Zamknęłam drzwi, otworzyłam okno i usiadłam na fotelu, czekając aż wreszcie zamknie się brama za jej czarnym mercedesem . Włączyłam mojego laptopa, a na nim następujące strony: Facebook'a, Twitter'a oraz moją listę odtwarzania. Włączyłam, tę bardziej "szaloną", na której znajdowały się między innymi piosnki takie jak: Chop Suey! , Long Live The King , Twilight Of The Thunder God, Radio itd.
Weszłam do mojej garderoby, z myślą że mamy nie ma i mogę wyglądać jak człowiek. Co prawa, Mary zaraz wróci, ale to francuzka, nie umie po amerykańsku za dobrze. A tego Dave'a -ogrodnika- nie obchodzi nic po za hajsem i obracaniem mojej matki. Po kąpieli założyłam więc: trampki, szorty, i taką koszulkę. Wzięłam swojego I-Phone'a i poszłam na dół do kuchni.
Zastałam tam naszą gosposię Mary, która wytrzeszczyła na mnie oczy, ale po 5 sekundach ogarnęła się i powiedziała coś po francusku. Dostałam wiadomość od Caroline, pisała że poznała superowego chłopaka i ja też go muszę poznać. Oczywiście ona jak i moja druga najlepsza przyjaciółka Darcy, nie wiedziały nic o tym że ja i Sam się "spotykamy", ale i tak odpisałam że z chęcią go poznam. Niech przyprowadzi go. Napisałam do Darcy, żeby przyszła razem ze swoim James'em, bo Caroline przyprowadzi jakiegoś fagasa i zrobimy sobie mini imprezę.
Szczerze? Zwykle, żeby zrobić mamie na złość, zaprosiłabym wszystkich znajomych z FB, ale dziś nie miałam ochoty na szaleństwa. Po tej krótkiej konferencji przez SMS'y, doszłam do wniosku, że zjem jogurt truskawkowy i posprzątam u siebie w pokoju. Dziewczyny przyjdą dopiero o 19, ale i tak warto coś tu ogarnąć. Żeby nie przeszkadzały mi włosy, związałam je w warkocz, a potem w koka i ogarnęła porozrzucane ciuchy, znalazłam jeszcze kilka prezerwatyw pod dywanem i serio nie wiem co one tam robiły, ale podejrzewam że po ostatniej imprezie mogły tu pozostać jeszcze jakieś drobne "pamiątki". Natomiast w pościeli znalazłam zużyty kondom i miałam wielką nadzieję, że był to mój i Sam'a, ale Sam zawsze się zarzekał że nasze kondomy wyrzuca do śmietnika swojego sąsiada. Także to mnie bardzo zmartwiło. Wzięłam gumowe rękawiczki i wyrzuciłam tę nie miłą niespodziankę do kosza, a następnie sprawdziłam łóżko, czy nie ma tam jeszcze czegoś. Na szczęście niczego nie znalazłam. Zaniosłam pościel do pralni, a odkurzanie nie było potrzebne.
O 18:30 była u mnie już Darcy z James'em i przygotowywaliśmy coś na ząb. Z powodu tego iż moja przyjaciółka i jej chłopak to wegetarianie, a ja za mięsem nie przepadam zrobiliśmy sałatkę. Zanim jeszcze przyszła Darc i Jam zadzwonił Sam mówiąc że niestety nie będzie go tu z nami, ponieważ ma jakąś sprawę do załatwienia.
- Marcie?
- Co?
- Gdzie jest twoja babcia? -zapytał James.
- Yyy... babcia, mówisz? Dzisiaj widziałam ją tylko raz kiedy szła do swojego pokoju razem z Kate i mówiła żebyśmy się dobrze bawili, one nam nie będą przeszkadzać tylko będą plotkować.
- Aha. Też bym chciał taką babcię. Moja to się dupy czepi o wszystko.- odpowiedział łykając swoje piwo.
- To tak jak moja, twoja jedyna jest chyba tylko taka wyluzowana.
Z korytarza dobiegł nas krzyk Caroline.
- Hej! No chodź, przecież cie nie zjedzą. -To akuratnie powiedziała do chłopaka którego przyprowadziła.
Wparowała do kuchni, a zaraz za nią, ten którego miałam poznać. O kurwa... pomyślałam jak tylko go zobaczyłam. Był od Caroline wyższy o przynajmniej głowę, miał włosy obcięte na jeża i szczery szeroki uśmiech na twarzy. Jeszcze chwila, a mój sok z wódką, poszedłby na ziemię, ale na szczęście potrafię się szybko ogarnąć.
- Okej. Ludzie, poznajcie Brad'a. Brad, to jest: Darcy, jej chłopak James- wskazała na nich ruchem ręki- no i moja druga przyjaciółka Marcie.
- Cześć- powiedziałam. Niestety, zauważyłam, że chłopak patrzy się na mnie dłużej niż by wypadało i zaczęłam się krępować.
- No dobra ludzie!-krzykną James.- Ja i Darc zahaczyliśmy po drodze o wypożyczalnię DVD i wypożyczyliśmy kilka horrorów.
-Buu!- zawołałam- przecież wiesz że nie lubię horrorów.
- Trudno. Będziesz oglądać razem z nami.
- Aha, jeszcze jedno. Marcie, bo ja zaprosiłam jeszcze Alex'a. Wiesz tego fajnego z galerii.- Jakby na zawołanie zadzwonił dzwonek do drzwi.- Nie gniewasz się, prawda?
- Jasne, że nie. Tylko idź mu otworzyć, bo ja swojej dupy nie ruszę z miejsca.
Zasiedliśmy na kanapie i oglądaliśmy "The Ring". Siedziałam na kraju sofy, obok mnie siedział Brad, obok niego Caroline z Alex'em, a na sąsiednim fotelu o mojej lewej siedział James a na jego kolanach Darcy.
*******************************************************************************
Wow! No i mamy rozdział drugi! ;D
Trudno mi uwierzyć, że wreszcie go napisałam.
Trochę przesadziłam z tym tekstem obok zdjęcia, ale nie wiedziałam co mogłabym napisać.
Liczę że wam się podobało ;)
Jeżeli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, piszcie w kom.
CZYTASZ- KOMENTUJ!
Jak myślicie, co będzie dalej? Jakieś pomysły na dalsze losy bohaterów?
Jeszcze raz, dzięki że to czytacie.
~Jane
Otworzyłam zaspane oczy. Przez zasłony wdzierały się słabe promienie słoneczne. Got demed! Ale daje po oczach, pomyślałam. Zmrużyłam oczy i spojrzałam na śpiącego Sam'a. On był idelanym wszystko w nim było idealne. Czasem żałowałam że nie możemy być razem, obydwoje to wiemy, ale jednak i tak ciężko z tym żyć.
Przejechałam palcem po umięśnionym torsie Sam'a, on delikatnie drgną i uśmiechną się delikatnie, wiedział że to ja. W taki sposób spotykamy się już od półtorej roku, kończąc w łóżku. Co dziennie. Więc możecie się domyślić, że to nie był mój pierwszy raz. Tak właściwie, to nie jestem dziewicą od 13 roku życia. Tak, wiem co sobie teraz możecie pomyśleć "Ale dziwka". Ale ja zostałam zgwałcona. I co? Nadal to śmieszne? No widzicie. To tak, żeby was dłużej w "niepewności" nie trzymać, powiem wam jeszcze, że zgwałcił mnie mój wujek, brat mojej mamy, który aktualnie siedzi sobie w pace, z to co mi zrobił, a także dwóm innym dziewczynom w moim wieku z którymi się teraz przyjaźnię. Na początku trudno było mi się przyzwyczaić, że wujek mnie tak skrzywdził, ale od moich 13 urodziny minęło już 8 lat. Wtedy obiecałam sobie, że nigdy więcej nie będę uprawiać seksu, ale cóż, postanowienia się zmieniają. Zmieniłam się.
- Hej, mała. -Usłyszałam głos Sam'a, delikatnie drgnęłam i odwróciłam się do niego twarzom. Podciągnęłam się na łokci i pocałowałam go w usta na dzień dobry.
- Cześć.
- Jak się spało?
- Raczej dużo dziś nie spałam- odpowiedziałam i się zarumieniłam.
- Ale i tak wyglądasz pięknie, jak zwykle po obudzeniu jak i w ciągu dnia.- Przyznam że to było miłe, ale strasznie nie w jego stylu.
- Mała, która godzina?
- Gdzieś tak 7:15, a co?
- Fuck! Mam być o 8 u twojej mamy, mam ją gdzieś zawieść, a nawet nie byłem w domu.
- E tam. Ważne, że jesteś ze mną. Jak się spóźnisz, to postaram się jakoś udobruchać tę starą jędzę.
Sam uśmiechną się, słysząc jak nazywam swoją matkę. Nie darzyłam ją zbyt wielką sympatią, ważne, żeby dawała mi wysokie kieszonkowe i żeby miała w dupie to, co robię.
Przytuliłam się do piersi mojego ukochanego, a on obiją mnie ramionami i mocno przytulił.
- Wiesz co?- zapytałam.
- Hmm...?
- Chciałabym tak kiedyś spędzić cały dzień. Tylko ja i ty. Leżenie w łóżku i różne pieszczoty.- Powiedziałam i podniosłam się na łokciu, podciągnęłam wyżej i opadłam na łóżko.
Pocałowałam delikatnie płatek jego ucha i delikatnie szczypnęłam zębami.
- Uwierz mi, ja również- odpowiedział.- Chciałbym tu jeszcze zostać, ale muszę się zbierać - powiedział to i nachylił się nade mną by mnie pocałować. Chcąc by to trwało jak najdłużej, przytrzymałam jego głowę przy swojej szyi, by mógł mnie swobodnie całować, a ja znów rozpływać
się pochłonięte tą niesamowitą przyjemnością.
Sam chciał już wstać, ale objęłam go ręką. I...
nagle mu się odechciało. Przełożył jedną nogę przez moje ciało i całował już w usta. Odwrócił mnie na plecy, tak że teraz znajdowałam się cała pod nim. Może Sam, nie należał do najwyższych (na oko był 5/10 centymetrów wyższy niż ja), ale był bardzo silny. Rozłożyłam nogi, tak by jedna była po jego jednej stronie, a druga po drugiej. Całowaliśmy się gorąco i namiętnie, ale to chyba już wiecie. Potem nastąpiło to, co następuję prawie zawsze po serii gorących pocałunków. A jeśli jesteście na serio tak głupi i nie wiecie, co następuje potem, to ja wam powiem- seks. Ostry seks. No wiecie, bara-bara, bzykanko itp. itd.
***
- Otwieraj te drzwi! Do cholery jasnej, otwieraj!- obudziły mnie krzyki mojej niezrównoważonej psychicznie matki.
Zaraz moment! Przecież u mnie w pokoju jest Sam! O masakra! Otworzyła oczy i rozejrzałam się, a jego nie było. Popatrzyłam na zegarek, była 8:15. Czyli już wiadomo czemu go tu nie ma.
- Czy ty nie słyszysz?! Otwieraj te drzwi!!- darła się nadal.
Chwyciłam to co miałam pod ręką i przekręciłam drzwi w zamku. Otworzyłam, a przede mną stała wściekła do szpiku kości moja matka.
- Dziecko, dobijam się do ciebie już jakieś dobre pół godziny, myślałam że coś ci się stało- powiedziała spokojniej.
- Spoko, wszytko ze mną okej, spała tylko- powiedziałam ziewając, żeby wzmocnić efekt "zaspanego niewiniątka".
- Chciałam tylko powiedzieć, że jadę do ciociu Sue, wrócę wieczorem. Greg ma dziś wolne, Mary poszła na zakupy, Dave w ogrodzie. Jak skończy pracę to mu daj wypłatę. Jak Mary wróci to ugotuje obiad, a potem idzie do domu. Jadę z Sam'em, on nie będzie ze mną tam cały czas, tylko jak mnie dowiezie to wróci,a potem po mnie przyjedzie. Także do mojego powrotu, nie licząc Sam'a, będziesz sama. Jak będziesz się nudzić, to możesz posprzątać u siebie w pokoju, bo widzę że od wczoraj pokój znowu wygląda jak po przejściu tornada. Możesz robić co tylko chcesz, oprócz dzikich imprez, maksymalnie 5 znajomych. Dobra, ja lecę. Pa kochanie -oddaliła się.
Zamknęłam drzwi, otworzyłam okno i usiadłam na fotelu, czekając aż wreszcie zamknie się brama za jej czarnym mercedesem . Włączyłam mojego laptopa, a na nim następujące strony: Facebook'a, Twitter'a oraz moją listę odtwarzania. Włączyłam, tę bardziej "szaloną", na której znajdowały się między innymi piosnki takie jak: Chop Suey! , Long Live The King , Twilight Of The Thunder God, Radio itd.
Weszłam do mojej garderoby, z myślą że mamy nie ma i mogę wyglądać jak człowiek. Co prawa, Mary zaraz wróci, ale to francuzka, nie umie po amerykańsku za dobrze. A tego Dave'a -ogrodnika- nie obchodzi nic po za hajsem i obracaniem mojej matki. Po kąpieli założyłam więc: trampki, szorty, i taką koszulkę. Wzięłam swojego I-Phone'a i poszłam na dół do kuchni.
Zastałam tam naszą gosposię Mary, która wytrzeszczyła na mnie oczy, ale po 5 sekundach ogarnęła się i powiedziała coś po francusku. Dostałam wiadomość od Caroline, pisała że poznała superowego chłopaka i ja też go muszę poznać. Oczywiście ona jak i moja druga najlepsza przyjaciółka Darcy, nie wiedziały nic o tym że ja i Sam się "spotykamy", ale i tak odpisałam że z chęcią go poznam. Niech przyprowadzi go. Napisałam do Darcy, żeby przyszła razem ze swoim James'em, bo Caroline przyprowadzi jakiegoś fagasa i zrobimy sobie mini imprezę.
Szczerze? Zwykle, żeby zrobić mamie na złość, zaprosiłabym wszystkich znajomych z FB, ale dziś nie miałam ochoty na szaleństwa. Po tej krótkiej konferencji przez SMS'y, doszłam do wniosku, że zjem jogurt truskawkowy i posprzątam u siebie w pokoju. Dziewczyny przyjdą dopiero o 19, ale i tak warto coś tu ogarnąć. Żeby nie przeszkadzały mi włosy, związałam je w warkocz, a potem w koka i ogarnęła porozrzucane ciuchy, znalazłam jeszcze kilka prezerwatyw pod dywanem i serio nie wiem co one tam robiły, ale podejrzewam że po ostatniej imprezie mogły tu pozostać jeszcze jakieś drobne "pamiątki". Natomiast w pościeli znalazłam zużyty kondom i miałam wielką nadzieję, że był to mój i Sam'a, ale Sam zawsze się zarzekał że nasze kondomy wyrzuca do śmietnika swojego sąsiada. Także to mnie bardzo zmartwiło. Wzięłam gumowe rękawiczki i wyrzuciłam tę nie miłą niespodziankę do kosza, a następnie sprawdziłam łóżko, czy nie ma tam jeszcze czegoś. Na szczęście niczego nie znalazłam. Zaniosłam pościel do pralni, a odkurzanie nie było potrzebne.
O 18:30 była u mnie już Darcy z James'em i przygotowywaliśmy coś na ząb. Z powodu tego iż moja przyjaciółka i jej chłopak to wegetarianie, a ja za mięsem nie przepadam zrobiliśmy sałatkę. Zanim jeszcze przyszła Darc i Jam zadzwonił Sam mówiąc że niestety nie będzie go tu z nami, ponieważ ma jakąś sprawę do załatwienia.
- Marcie?
- Co?
- Gdzie jest twoja babcia? -zapytał James.
- Yyy... babcia, mówisz? Dzisiaj widziałam ją tylko raz kiedy szła do swojego pokoju razem z Kate i mówiła żebyśmy się dobrze bawili, one nam nie będą przeszkadzać tylko będą plotkować.
- Aha. Też bym chciał taką babcię. Moja to się dupy czepi o wszystko.- odpowiedział łykając swoje piwo.
- To tak jak moja, twoja jedyna jest chyba tylko taka wyluzowana.
Z korytarza dobiegł nas krzyk Caroline.
- Hej! No chodź, przecież cie nie zjedzą. -To akuratnie powiedziała do chłopaka którego przyprowadziła.
Wparowała do kuchni, a zaraz za nią, ten którego miałam poznać. O kurwa... pomyślałam jak tylko go zobaczyłam. Był od Caroline wyższy o przynajmniej głowę, miał włosy obcięte na jeża i szczery szeroki uśmiech na twarzy. Jeszcze chwila, a mój sok z wódką, poszedłby na ziemię, ale na szczęście potrafię się szybko ogarnąć.
- Okej. Ludzie, poznajcie Brad'a. Brad, to jest: Darcy, jej chłopak James- wskazała na nich ruchem ręki- no i moja druga przyjaciółka Marcie.
- Cześć- powiedziałam. Niestety, zauważyłam, że chłopak patrzy się na mnie dłużej niż by wypadało i zaczęłam się krępować.
- No dobra ludzie!-krzykną James.- Ja i Darc zahaczyliśmy po drodze o wypożyczalnię DVD i wypożyczyliśmy kilka horrorów.
-Buu!- zawołałam- przecież wiesz że nie lubię horrorów.
- Trudno. Będziesz oglądać razem z nami.
- Aha, jeszcze jedno. Marcie, bo ja zaprosiłam jeszcze Alex'a. Wiesz tego fajnego z galerii.- Jakby na zawołanie zadzwonił dzwonek do drzwi.- Nie gniewasz się, prawda?
- Jasne, że nie. Tylko idź mu otworzyć, bo ja swojej dupy nie ruszę z miejsca.
Zasiedliśmy na kanapie i oglądaliśmy "The Ring". Siedziałam na kraju sofy, obok mnie siedział Brad, obok niego Caroline z Alex'em, a na sąsiednim fotelu o mojej lewej siedział James a na jego kolanach Darcy.
*******************************************************************************
Wow! No i mamy rozdział drugi! ;D
Trudno mi uwierzyć, że wreszcie go napisałam.
Trochę przesadziłam z tym tekstem obok zdjęcia, ale nie wiedziałam co mogłabym napisać.
Liczę że wam się podobało ;)
Jeżeli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, piszcie w kom.
CZYTASZ- KOMENTUJ!
Jak myślicie, co będzie dalej? Jakieś pomysły na dalsze losy bohaterów?
Jeszcze raz, dzięki że to czytacie.
~Jane
sobota, 18 maja 2013
Rozdział 1.
Marcie
Jezu znowu to samo...
Taka była moja pierwsza myśl, kiedy zobaczyłam auto ogrodnika na podjeździe.
Wracałam właśnie z zakupów do domu, kiedy zobaczyłam czerwoną hondę civic na naszym podjeździe. Tata był na wyjeździe z pracy, co oznaczało tylko jedno, mama pieprzy się z ogrodnikiem. Tata o tym wiedział, ale kiedy nawrzeszczał na mamę, ona zagroziła rozwodem, a tata musi dbać o reputację i nie może pozwolić na to, żeby taki szanowany biznesmen jak on dostał pozew rozwodowy z powodu "barku czasu, na zaspokajanie żony". Nie, rozwód nie wchodził w grę. Wiec udawali że mama go nie zdradza z o połowę od siebie młodszym ogrodnikiem, a tata udawał że jest wszystko OK.
Jedyną osobą normalną w tym domu, była moja babcia. Babcia jest kochana, miła, taka jak prawie wszystkie inne staruszki, ale ona nie jest taka sama, ona jest moja. W każdym razie, babci zawsze mnie rozumie. Jest dla mnie jak mama.
W każdym razie. Stanęłam przed wejściem do domu i zadzwoniłam dzwonkiem, by ktoś przyszedł i pomógł mi wnieść zakupy. Zadzwoniłam dwa razy, a potem otworzył mi drzwi nasz kierowca Sam.
- Hej, mała. Co ty taka obładowana?- zapytał.
- Na zakupach byłam w centrum handlowym. Pomożesz mi z tym?- wskazałam na torby które trzymałam i otwarty bagażnik mojego czarnego BMW. Chłopak westchną.
- Kobiety...- mrukną i ruszył w stronę mojego samochodu.
Nie zwróciłam na niego uwagi, tylko po prostu weszłam do kuchni i położyłam dwie torby obok stolika a trzy na stoliku, po prostu już tych dwóch nie doniosłam. Podeszłam do lodówki, wyciągnęłam sok pomarańczowy a z szafki szklankę. Nie spodziewanie do kuchni weszła mama w szlafroku. Hm... ciekawe dlaczego.
- O wróciłaś.-Inteligentnie zauważyła- Gdzie byłaś?
- W centrum handlowym- odpowiedziałam, kończąc sok i odstawiając puste naczynie do zmywarki.
- Uuu, kupiłaś coś dla mnie?
- Nie. -Niech ci coś ten twój kochaś coś kupi- powiedziałam już w myślach.
- A mogę zobaczyć, co kupiłaś?
- Nie. -Odpowiedziałam sucho, najwyraźniej nie spodobało jej się moje zachowanie, ale miałam to w dupie. zebrałam swoje torby i zaczęłam iść w stronę schodów.
Widziałam że Sam właśnie "zamyka" drzwi kopniakiem, ledwo cokolwiek widząc przez moje torby, więc powiedziałam mu coś w stylu "mój pokój" i poszłam dalej. Gdy doszłam do białych drzwi, przekręciłam gałkę i wkroczyłam do "mojego królestwa", zostawiłam otwarte drzwi, żeby Sam mógł swobodnie wejść i zostawiłam torby na łóżku, włączając mojego laptopa Aplle. Weszłam do garderoby, przebrałam się w szare dresy, zieloną bluzkę i moje kapcie. Włosy uwiązałam w warkocz, by mi nie przeszkadzały i wykonałam następujące czynność: włączyłam moją listę odtwarzania w laptopie i zaczęłam przeglądać ciuchy. Łącznie wszystkich toreb miałam dwanaście. Te pięć toreb które miałam cały czas przy sobie, były najważniejsze. Nie pozwoliłam zajrzeć do nich mamie, nie dlatego że chciałam być podła, tylko dlatego że mama by chyba umarła gdyby zobaczyła ich zawartość. Otóż znajdowało się w nich kilka rzeczy na które moja mama ma tylko jedno słowo: "Fuj". Zawartość to (w skrócie) martensy, czarne rurki, koszula w kratę oraz buty.
W mojej szafie miałam taką "tajną skrytkę" o której wiedział ja i sprzedawcy w sklepie z meblami w której chowałam tego typu rzeczy. Mama nie może wiedzieć że mam takie coś, bo by mnie chyba z domu na zbity pysk wyjebała. Oderwałam od tych rzeczy metki, schowałam je w mojej puszeczce na kluczyk i cichy schowałam do tej skrytki. Usiadłam przed laptopem i włączyłam jeszcze raz moją listę odtwarzania, tym razem tę nieco fajniejszą. Włączyłam Facebook'a i Twitter'a. Widząc że się tam raczej nic nie dzieje, wyłączyłam, pozostawiając tylko muzykę i zabrałam się za składanie tych ciuchów, których nie musiałam chować przed rodziną. Były tam, kolorowe sukienki, buty na koturnie itp., nie to, że nie lubię chodzić w takich ciuchach, ale po prostu w sukience w której ledwo nie widać mi dupska nie czuję się sobą, zresztą kto by się czuł? Chyba jakaś dziwka. No w każdym razie, rodzice chcą żebym była kolorowa, wesoła itp. Moi pojebani rodzice twierdzą że ludzie słuchający czegokolwiek (ludzie w moim wieku) poza pop'em, to sataniści. Ja na przykład uwielbiam Pink Floyd, Rammstein, System Of A Down, Guns'n'Roses , AC/DC itd. Oczywiście przed nimi udaję że jestem fanka takie gówna jak Rihanna, albo Beyonca, albo jeszcze gorzej tej całej Lady Gagi.
Właśnie słuchałam Rocket Queen, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi. Szybko kliknęłam "stop".
- Wejść!- krzyknęłam.
Drzwi się uchyliły i wszedł do mojego pokoju Sam.
Może jeszcze nie wspominałam, ale ja i Sam jesteśmy sobie bliscy, bardzo. Pociągamy się na wzajem, ale wiemy że raczej nic by z tego nie było więc się ukrywamy. "Ukrywamy się" to nie do końca dobrze powiedziane, bo nie jesteśmy parą, ale trudno. Z tego całego domu, tylko Sam wiedział że słucham Rock'a i Metal'u i nikomu tego nie powiedział. Było już ciemno więc miałam zapaloną lampkę. Widziałam jak Sam się do mnie uśmiecha. Był ode mnie nie wiele wyższy może jakieś 5 centymetrów, miał brązowe oczy, aksamitny głos, niesamowite mięsie, kilka tatuaży i czarne włosy. Aktualnie miał na sobie granatowy, opinający ciało t-shirt i dżinsy. Oparł się o drzwi i czekał, aż do niego podejdę. Była już 22 i jego w ogóle nie powinno być na terenie naszej posiadłości, ale zawsze zostawał "chwilę" dłużej, żeby pobyć zemną. Zostawiłam komputer i odwdzięczając mu się uśmiechem podeszła do niego.
- Hej, mała -szepną gdy była kilka kroków przed nim. - Tęskniłem.
- Ja również -powiedziałam i wtuliłam się w jego klatę. Podniosłam głowę i pocałowałam go w usta, a on odwdzięczył się pocałunkiem i przycisną mnie do ściany.
O matko, jak ja kocham jego usta. Są takie miękkie, ciepłe, kojące. W tej chwili całował mnie po szyi a ja rozpływałam się w jego objęciach. Podskoczyłam tak, bym nogami oplatała jego biodra i z łatwością trzymała się jego szyi. Sam trzymał mnie za nogi i przyciskał do ściany. Ja cicho pojękiwałam, a on znów zaczął całować mnie w usta. Tym razem postanowiłam że nie pozwolę żeby całował mnie po szyi bo wtedy robię się bardziej napalona, a tego nie chcę. Gdy on niczego się nie spodziewał wzmocniłam uścisk na jego szyi i całowałam mocniej. Poczułam, że baruje mi powietrza, więc niestety musiałam przerwać tę nieopisaną przyjemność by zaczerpnąć powietrza. Sam zaśmiał się.
- Widać że się stęskniłaś.
- Cholernie.
Już chciał coś powiedzieć, ale mu przerwałam.
- Nie pierdol, tylko całuj. -I wpiłam się w jego usta, czując że wciąż się uśmiecha.
Jezu znowu to samo...
Taka była moja pierwsza myśl, kiedy zobaczyłam auto ogrodnika na podjeździe.
Wracałam właśnie z zakupów do domu, kiedy zobaczyłam czerwoną hondę civic na naszym podjeździe. Tata był na wyjeździe z pracy, co oznaczało tylko jedno, mama pieprzy się z ogrodnikiem. Tata o tym wiedział, ale kiedy nawrzeszczał na mamę, ona zagroziła rozwodem, a tata musi dbać o reputację i nie może pozwolić na to, żeby taki szanowany biznesmen jak on dostał pozew rozwodowy z powodu "barku czasu, na zaspokajanie żony". Nie, rozwód nie wchodził w grę. Wiec udawali że mama go nie zdradza z o połowę od siebie młodszym ogrodnikiem, a tata udawał że jest wszystko OK.
Jedyną osobą normalną w tym domu, była moja babcia. Babcia jest kochana, miła, taka jak prawie wszystkie inne staruszki, ale ona nie jest taka sama, ona jest moja. W każdym razie, babci zawsze mnie rozumie. Jest dla mnie jak mama.
W każdym razie. Stanęłam przed wejściem do domu i zadzwoniłam dzwonkiem, by ktoś przyszedł i pomógł mi wnieść zakupy. Zadzwoniłam dwa razy, a potem otworzył mi drzwi nasz kierowca Sam.
- Hej, mała. Co ty taka obładowana?- zapytał.
- Na zakupach byłam w centrum handlowym. Pomożesz mi z tym?- wskazałam na torby które trzymałam i otwarty bagażnik mojego czarnego BMW. Chłopak westchną.
- Kobiety...- mrukną i ruszył w stronę mojego samochodu.
Nie zwróciłam na niego uwagi, tylko po prostu weszłam do kuchni i położyłam dwie torby obok stolika a trzy na stoliku, po prostu już tych dwóch nie doniosłam. Podeszłam do lodówki, wyciągnęłam sok pomarańczowy a z szafki szklankę. Nie spodziewanie do kuchni weszła mama w szlafroku. Hm... ciekawe dlaczego.
- O wróciłaś.-Inteligentnie zauważyła- Gdzie byłaś?
- W centrum handlowym- odpowiedziałam, kończąc sok i odstawiając puste naczynie do zmywarki.
- Uuu, kupiłaś coś dla mnie?
- Nie. -Niech ci coś ten twój kochaś coś kupi- powiedziałam już w myślach.
- A mogę zobaczyć, co kupiłaś?
- Nie. -Odpowiedziałam sucho, najwyraźniej nie spodobało jej się moje zachowanie, ale miałam to w dupie. zebrałam swoje torby i zaczęłam iść w stronę schodów.
Widziałam że Sam właśnie "zamyka" drzwi kopniakiem, ledwo cokolwiek widząc przez moje torby, więc powiedziałam mu coś w stylu "mój pokój" i poszłam dalej. Gdy doszłam do białych drzwi, przekręciłam gałkę i wkroczyłam do "mojego królestwa", zostawiłam otwarte drzwi, żeby Sam mógł swobodnie wejść i zostawiłam torby na łóżku, włączając mojego laptopa Aplle. Weszłam do garderoby, przebrałam się w szare dresy, zieloną bluzkę i moje kapcie. Włosy uwiązałam w warkocz, by mi nie przeszkadzały i wykonałam następujące czynność: włączyłam moją listę odtwarzania w laptopie i zaczęłam przeglądać ciuchy. Łącznie wszystkich toreb miałam dwanaście. Te pięć toreb które miałam cały czas przy sobie, były najważniejsze. Nie pozwoliłam zajrzeć do nich mamie, nie dlatego że chciałam być podła, tylko dlatego że mama by chyba umarła gdyby zobaczyła ich zawartość. Otóż znajdowało się w nich kilka rzeczy na które moja mama ma tylko jedno słowo: "Fuj". Zawartość to (w skrócie) martensy, czarne rurki, koszula w kratę oraz buty.
W mojej szafie miałam taką "tajną skrytkę" o której wiedział ja i sprzedawcy w sklepie z meblami w której chowałam tego typu rzeczy. Mama nie może wiedzieć że mam takie coś, bo by mnie chyba z domu na zbity pysk wyjebała. Oderwałam od tych rzeczy metki, schowałam je w mojej puszeczce na kluczyk i cichy schowałam do tej skrytki. Usiadłam przed laptopem i włączyłam jeszcze raz moją listę odtwarzania, tym razem tę nieco fajniejszą. Włączyłam Facebook'a i Twitter'a. Widząc że się tam raczej nic nie dzieje, wyłączyłam, pozostawiając tylko muzykę i zabrałam się za składanie tych ciuchów, których nie musiałam chować przed rodziną. Były tam, kolorowe sukienki, buty na koturnie itp., nie to, że nie lubię chodzić w takich ciuchach, ale po prostu w sukience w której ledwo nie widać mi dupska nie czuję się sobą, zresztą kto by się czuł? Chyba jakaś dziwka. No w każdym razie, rodzice chcą żebym była kolorowa, wesoła itp. Moi pojebani rodzice twierdzą że ludzie słuchający czegokolwiek (ludzie w moim wieku) poza pop'em, to sataniści. Ja na przykład uwielbiam Pink Floyd, Rammstein, System Of A Down, Guns'n'Roses , AC/DC itd. Oczywiście przed nimi udaję że jestem fanka takie gówna jak Rihanna, albo Beyonca, albo jeszcze gorzej tej całej Lady Gagi.
Właśnie słuchałam Rocket Queen, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi. Szybko kliknęłam "stop".
- Wejść!- krzyknęłam.
Drzwi się uchyliły i wszedł do mojego pokoju Sam.
Może jeszcze nie wspominałam, ale ja i Sam jesteśmy sobie bliscy, bardzo. Pociągamy się na wzajem, ale wiemy że raczej nic by z tego nie było więc się ukrywamy. "Ukrywamy się" to nie do końca dobrze powiedziane, bo nie jesteśmy parą, ale trudno. Z tego całego domu, tylko Sam wiedział że słucham Rock'a i Metal'u i nikomu tego nie powiedział. Było już ciemno więc miałam zapaloną lampkę. Widziałam jak Sam się do mnie uśmiecha. Był ode mnie nie wiele wyższy może jakieś 5 centymetrów, miał brązowe oczy, aksamitny głos, niesamowite mięsie, kilka tatuaży i czarne włosy. Aktualnie miał na sobie granatowy, opinający ciało t-shirt i dżinsy. Oparł się o drzwi i czekał, aż do niego podejdę. Była już 22 i jego w ogóle nie powinno być na terenie naszej posiadłości, ale zawsze zostawał "chwilę" dłużej, żeby pobyć zemną. Zostawiłam komputer i odwdzięczając mu się uśmiechem podeszła do niego.
- Hej, mała -szepną gdy była kilka kroków przed nim. - Tęskniłem.
- Ja również -powiedziałam i wtuliłam się w jego klatę. Podniosłam głowę i pocałowałam go w usta, a on odwdzięczył się pocałunkiem i przycisną mnie do ściany.
O matko, jak ja kocham jego usta. Są takie miękkie, ciepłe, kojące. W tej chwili całował mnie po szyi a ja rozpływałam się w jego objęciach. Podskoczyłam tak, bym nogami oplatała jego biodra i z łatwością trzymała się jego szyi. Sam trzymał mnie za nogi i przyciskał do ściany. Ja cicho pojękiwałam, a on znów zaczął całować mnie w usta. Tym razem postanowiłam że nie pozwolę żeby całował mnie po szyi bo wtedy robię się bardziej napalona, a tego nie chcę. Gdy on niczego się nie spodziewał wzmocniłam uścisk na jego szyi i całowałam mocniej. Poczułam, że baruje mi powietrza, więc niestety musiałam przerwać tę nieopisaną przyjemność by zaczerpnąć powietrza. Sam zaśmiał się.
- Widać że się stęskniłaś.
- Cholernie.
Już chciał coś powiedzieć, ale mu przerwałam.
- Nie pierdol, tylko całuj. -I wpiłam się w jego usta, czując że wciąż się uśmiecha.
piątek, 17 maja 2013
Heeej
Siemanko! Chciałam się przywitać i powiedzieć, że (jakby ktoś nie rozumiał tytułu) będę tu pisać opowiadania o Linkin Park. Pierwsze opowiadanie będzie o Bradzie. Dodam je może w ten weekend, albo po weekend'zie. Mam nadzieję że moje wypociny wam się spodobają. Liczę na dużo komentarzy i czytelników, więc mnie nie zawiedziecie.
~ Jane
~ Jane
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





